Menu

Żukoteka - recenzje książek

Żuk czyta książki

Olaf Rudnicki magnesem na kłopoty - "Cień" Adama Przechrzty

zukoteka

Rosjanie i Niemcy tymczasowo zostawili Rzeczpospolitą Warszawską w spokoju. Między Przeklętymi a ludźmi też nastał względny rozejm. Ta równowaga między wszystkimi frakcjami przechyla się to na jedną, to na drugą stronę. Co zaś słychać u alchemika Olafa Rudnickiego?

Cień Adam Przechrzta

Hotel "Azyl" alchemika Olafa Rudnickiego prosperuje świetnie. Chętnie zatrzymują się w nim ważne osobistości oraz takie, którym zależy na bezpieczeństwie. Olaf nie może narzekać na środków do życia, choć na pieniądze trzeba uważać. Pełno na rynku fałszywek, których nie sposób wykryć. Może jego alchemiczne zdolności będą mogły w tym pomóc? Wszystkie działania wymagają posiadania dużych ilości materia prima, która nie dość, że nie jest powszechnie dostępna, to jest jeszcze horrendalnie droga! Czy Olaf Rudnicki będzie w stanie wymyślić coś, aby ratować polską walutę?

Zostawiając Polskę w tle, odwiedzamy Rosję, w której Aleksander Samarin ma wiele dyplomatycznych obowiązków. Wykształcenie i obycie w towarzystwie przydaje mu się na licznych przyjęciach i w trudnych służbowych sytuacjach. W rozładowaniu napięcia pomaga mu z kolei cudowna polska żona - Anna. Jej wsparcie oraz umiejętność wybrnięcia z wielu skomplikowanych okoliczności, okazują się co i rusz przydatne w ich wspólnym życiu.

Surowe, ale szczegółowe ilustracje Przemysława Truścińskiego po raz kolejny genialnie dopełniają klimatu książki Adama Przechrzty. Nawet te maleńkie, które ukazują się przy każdym rozdziale. Tym razem za to nie przypadła mi do gustu ilustracja okładkowa. Owszem ma w sobie i alchemię, i symbole frakcji obecnych w książce, ale jakoś mnie nie przekonała do siebie.

"Rudnicki siłą woli rozluźnił palce zaciśnięte na kieliszku. Jeszcze się pokaleczę, pomyślał. Albo dam po mordzie temu fanfaronowi." [s. 122]

Humor przeplatający się z niepokojem

Adam Przechrzta w poprzednich tomach udowodnił, że zaopatrzył postaci w odpowiednią ilość poczucia humoru. Umiejętnie mieszał go z sarkazmem i nagłą zmianą okoliczności, w których znajdowali się bohaterowie. Trwa przecież wojna! Tutaj nie może być miejsca na spokój. To idealny czas dla dyplomacji, intryg i wojny podjazdowej. Jakiż może być lepszy moment dla gry słownej i dodawania akcentu, który zrozumieją tylko nieliczni?

"Dobrze, że nikt nie widzi, jak terroryzuje mnie moja własna kucharka, pomyślał alchemik. Ot, ekscelencja..." [s. 177]

Tatiana Olegowna - mistrzyni ciętej riposty od pierwszej chwili, gdy dane nam było ją poznać. Absolutnie nie znosi sprzeciwu i piecze genialne ciasteczka i ciasta. Nie lubi, gdy ktoś nie docenia serca, które wkłada w każdy wypiek. Uważa, że każdy powinien solidnie się najeść, aby w ogóle oddychać!. A już na pewno próbować sił w dziedzinie alchemii. Wieść rozniosła się po mieście, że Tatiana jest najlepsza w tym co robi. Może znajdzie sobie pana, który będzie zjadał wszystko, cokolwiek mu poda?

W tym tomie humor zapewniają dodatkowo młodsi pokoleniem, którzy wpadają na dziwne i, momentami, szalone pomysły. Jakim cudem Olaf wpadł w takie kłopoty, że przyszło mu dawać reprymendy dzieciom? Dowiecie się czytając "Cień" Adama Przechrzty.

"Pospiesz się! - ponagliła siostrę Łucja. - Chcę się bawić w wozowni!

Kiedy już nie mogę - jęknęła Hania

- Żryj! - burknęła niecierpliwie mała.- Bo ja już zeżryłam." [s. 467]

Tutaj znajdziecie recenzję pierwszego tomu cyklu Materia Prima - "Adept".

"Mychajło Pryćkow z Borek Janowskich ogłasza za naszem pośrednictwem: Uciekła mi tamtego tygodnia żona, blondynka, pyskata, z wybitym u dołu zębem i mówiąca ciągle: a bodaj cię! Opuściła mnie, wdowca z dziećmi i z niezaopatrzoną krową i poszła w świat, albo do Lwowa, gdzie ma trzy kumy i jednego umizgacza." [s. 340]

Jak napisać trzeci tom cyklu i nie zanudzić czytelnika?

Adam Przechrzta jako historyk jest wierny rzetelnemu researchowi przy pisaniu książki. Zwłaszcza takiej, która przedstawia historię, mimo jej alternatywnej wizji. Po cyklu Materia prima można z łatwością zakochać się w historii początków XX wieku. To nie był radosny czas dla Polaków. Zabory nie osłabiły jednak naszej woli, by być wolnym narodem. Mamy znakomitą umiejętność dostosowywania się do okoliczności i tę zdolność udało się Adamowi ukazać w cyklu Materia prima. Jak sam autor przyznaje, przy poszukiwaniach prawdy historycznej, często zdarza mu się zupełnie zatracić w jej wynikach.

Dzięki tej rzetelności, wyraźnie widać napięcie na linii Rzeczpospolita Warszawska - Niemcy - Rosja. Dyplomacja, intryga i warstwa polityczna w tym tomie wygrywają z dynamiczną akcją, która miała miejsce w poprzednich tomach. To urozmaicenie jednym może się spodobać, innych może zniechęcić. Ja przeczytałam "Cienia" z chęcią, bo polubiłam Saszkę i Olafa. Natomiast jeśli ktoś oczekuje dużej dawki magii i alchemii po raz kolejny, to niestety będzie czuł się zawiedziony.

Braki trzeciego tomu cyklu Materia prima

Czegoś mi jednak w "Cieniu" brakuje. Z jednej strony z pewnością elokwencji i stanowczości Marii Pawłownej. Podobnie jak samego Samarina. Choć mamy tutaj rozdziały poświęcone jego doświadczeniom w carskiej Rosji, to nie to samo, co Saszka i Olaf w jednym. W tym tomie ich przygody są z pewnych przyczyn rozdzielone. Saszka rządzi w Sankt Petersburgu razem z żoną Anną, a Olaf stał się na tyle medialno-polityczną postacią, że nikt nie zamierza go z Rzeczpospolitej Warszawskiej wypuszczać. 

Z drugiej strony  brak mi akcji. Autor trochę rzuca ją czytelnikowi jak niechciany ochłap. Dwa poprzednie tomy przyzwyczaiły do nagłych zwrotów akcji i pewnego dynamizmu, którego "Cień" nie ma. Ma za to dużo trudnych dylematów i zaskakujących ich konsekwencji. Miło patrzeć na rozwój postaci Olafa, która jednak poszła w zupełnie innym kierunku niż myślałam. Czytelnik przecież nie musi być doskonały, prawda?

Tutaj znajdziecie recenzję drugiego tomu przygód Olafa Rudnickiego - "Namiestnik" Adama Przechrzty.

A po trzecie - wątek obyczajowy z Olafem w rolach głównych. Niby wyszło logicznie, ale mało przekonująco. Honorowość Olafa sprawiła, że podjął pewne wybory, których nawet nie żałował! Zabrakło mi tego. Był ledwie trybikiem w maszynie, którą zapoczątkował pewien Przeklęty, a mimo wszystko nie zareagował tak, jak zrobiłby to każdy inny mężczyzna na jego miejscu. Nikt nie lubi, gdy narzuca mu się rozwiązania, których sam nie wymyśli. A najgorsze co może nas spotkać, to podążać gotowym scenariuszem, który uwzględnia ofiary śmiertelne. Raz widzę zdecydowanego Olafa Rudnickiego, który w pełni zasługuje na miano ekscelencji, aby za chwilę dostać poczciwca, który nie zająknie się ani słowem sprzeciwu.

Olafa Rudnickiego droga ku sławie

Olaf Rudnicki, ze skromnego alchemika z pierwszego tomu, który wybiera się do enklawy po składniki, staje się znaną na co najmniej całe miasto, osobistością. Moja wizja tego bohatera była zupełnie inna niż ta, którą zaserwował czytelnikowi autor. Może to i dobrze? Zmężniał, nauczył się podejmować trudne wybory, mimo że nadal ma po nich kaca moralnego. Nie umie przechodzić obojętnie wobec krzywdy oraz niesprawiedliwości, więc woda sodowa do głowy mu nie uderzyła. Raczej nauczył się racjonalnie wydatkować swój majątek. Wie, na co warto go przeznaczyć oraz na co musi, aby zachować bezpieczeństwo, a czasem po prostu uzyskać święty spokój. Bycie znanym oznacza bywanie na salonach, a to nie należy do najtańszych przedsięwzięć. Nawet dla wziętego alchemika!

Podsumowanie "Cień" Adam Przechrzta

Zakończenie "Cienia" może sugerować, że to ostatni tom cyklu Materia Prima. Nigdzie jednak nie znalazłam wystarczająco klarownej informacji, jakoby Przechrzta nie chciał kontynuować serii. Alchemia jest zawsze w cenie, a świat, który stworzył Adam z pewnością pozwoli na osadzenie tam całkowicie innej historii. Ciut zadurzyłam się w tym cyklu i przyznam, że chciałabym dalszych części. Uwielbiam magię i alchemię, a tutaj dostaliśmy jeszcze przeklęte enklawy, słowa mocy i przy okazji solidną lekcję historii. Jeśli seria jest wam obca, zacznijcie od pierwszego tomu, bo zarówno warstwa obyczajowa, jak i rozwój bohaterów dużo by dla was stracił od późniejszych części. Czekam na spin-off w postaci wizji ze strony Przeklętych!

 
Konieczna jest pochwała Bladego Króla - "Głębia. Bezkres" Marcin Podlewski >

© Żukoteka - recenzje książek
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci