Menu

Żukoteka - recenzje książek

Żuk czyta książki

"Ciotka Poldi i sycylijskie lwy" Mario Giordano zabierają w podróż po gorącej Sycylii

zukoteka

Ciotka Poldi nie boi się niczego. Poza psami, które są większe od niej. Jej bawarska natura sprawia, że boją się jej nawet sycylijscy mafiozi. Nie lubi spoczywać na laurach i nie znosi bezczynności. Choć przyjechała na Sycylię umrzeć, życie nie chce jej tak łatwo puścić.

Ciotka Poldi i sycylijskie Lwy Mario Giordano

 

Historia ciotki Poldi zostaje opowiedziana przez jej siostrzeńca, który chcąc nie chcąc, często u niej bywa. Każdy z nas ma momenty, w których podejmuje jakiś drastyczny krok w swoim życiu. Taki punkt nastąpił w życiu ciotki Poldi, która zapragnęła sycylijskiego słońca, mieszkając od urodzenia w Monachium. Jak postanowiła, tak zrobiła. A że przy okazji natrafiła na kryminalną zagadkę, to zupełnie inna sprawa!

Na ogromny plus dla książki zasługuje tłumaczenie wykonane przez Agnieszkę Hofmann oraz mapka na okładce książki. Dzięki dobremu przekładowi powieść Mario Giordano czyta się błyskawicznie, nawet biorąc pod uwagę niemieckie czy włoskie wtręty. Agnieszce Hofmann w świetny sposób udało się przełożyć komizm sytuacyjny i słowny, dzięki czemu możemy podziwiać ciotkę Poldi w wielu śmiesznych akcjach. 

"Jakoś od samego początku stanowiłem część inwentarza, na równi z afrykańskimi bożkami z hebanu i porcelanowym pudlem naturalnej wielkości." [s. 15]

Na Sycylii pragnę umrzeć!

Sycylia. Ta piękna wyspa z wulkanem Etna w rolach głównych, jest obiektem pożądania wielu urlopowiczów. Gorące lato skłania do zrzucania odzieży i wypijania hektolitrów kolorowych drinków. Coś jest w tej magicznej wyspie, co przyciąga jak magnes. A przynajmniej ciotka Poldi tak właśnie miała. Piękne, zabytkowe wille, otoczone kwitnącymi ogrodami. Spokojne uliczki, po których jeżdżą leniwe samochody i skutery. Skusi się każdy, kto pragnie subtropikalnego klimatu. Nawet jeśli nigdy nie byliście na Sycylii, to opisy serwowane w "Ciotce Poldi i sycylijskich lwach" sprawią, że z łatwością ją sobie wyobrazicie. Poczujecie nawet tę słodką bryzę, która pachnie jednocześnie jaśminem i słodkimi drzewami morelowymi.

"Femminamorta. Nieco podupadła sycylijska wiejska willa z osiemnastego wieku, zbudowana z tufu wulkanicznego, pomalowana na różowo i wielokrotnie zamalowywana, niemal w całości porośnięta bugenwillą i jaśminem, położona pośrodku subtropikalnego ogrodu, pełnego palm krzewów oleandra, hibiskusa, drzew morelowych, cytrynowych i awokado. W tle zaś, wcale nie tak daleko, z rozpostartymi skrzydłami, niczym mroczny anioł stróż - pyszniła się Etna." [s. 41]

 

Dobermany najlepiej rozumieją komendy po niemiecku, wierszem

Giordano w powieści sięga po rozmaite zabiegi, w celu pobudzenia ciekawości czytelnika. Stopniowo przyzwyczajałam się do ciotki Poldi, co wcale nie jest łatwe, ale o tym niżej. Natomiast komizm sytuacyjny, który miał często miejsce w książce, pozostawiał mnie bardzo często z miną typowego świątecznego karpia.

Oto ciotka Poldi znajduje się na wrogim terenie i niczego nieświadoma, trafia na wielkie psisko, rozumiejące w dodatku tylko po niemiecku. Co gorsza, najlepiej przemawiają do niego niemieckie wiersze. To, co miała mu do powiedzenia ciotka na jego widok, było bliższe eksklamacji niż recytacji. A biedny doberman jest obecnie w fazie burzy i naporu, co skutecznie uniemożliwia komunikację z nim. Przecież wiadomo, że sturm und drang to przede wszystkim okres buntu i dramatu jednostki. Biedny pies.

"Doberman wyrósł przed nią jak spod ziemi. Spory samiec z wielkimi jajami sięgał Poldi niemal do piersi i warczał na nią złowrogo." [s. 58] 

Mario Giordano to autor takich książek jak "Eksperyment Black Box" czy "Telefon 110". Jakiś czas temu oglądałam ekranizację "Eksperymentu" z Adrienem Brody'm w roli głównej i to był naprawdę dobry thriller. Autor jest absolwentem psychologii i filozofii. Jego dotychczasowe książki tematyką i gatunkiem zupełnie odbiegały od "Ciotki Poldi i sycylijskich lwów". To jeszcze jeden argument za tym, że nie tylko jego najnowsza powieść jest genialna, ale on sam jako pisarz, umie pisać nieschematycznie

Główny bohater z wieloma wadami

Ciotka Poldi to ten rodzaj głównego bohatera, którego albo się polubi, albo znienawidzi. Obawiam się, że nie da się zachować neutralnego stosunku do ciotki. Od początku wyobrażałam ją sobie jako podstarzałą wersję włoskiej matrony. I absolutnie nie mogłam sobie tego obrazu wybić z głowy. Przeszkadzało mi to w scenach erotycznych! Nie byłam totalnie na to gotowa! 

"Co za dzień!, pomyślała i z ulgą dostrzegła młodego Marokańczyka w czerwonej liberii, snującego się wokół z tacą pełną kolorowych aperitivi, jakby musiał jej bronić. Poldi skierowała się wprost ku niemu, wlała w siebie pierwsze dwa drinki, wzięła trzeciego na zapas i od razu poczuła się odświeżona i posilona, gotowa sprostać temu, co przyniesie wieczór." [s. 61]

Ciotka Poldi tymczasem zaskakiwała mnie z każdą stroną, zupełnie nie zwracając uwagi na moje skonsternowanie. W przeszłości zajmowała się kostiumami, toteż nie dziwi jej zamiłowanie do pięknych ubrań. Nawet do baru na drinka idzie ubrana gustownie! Nigdy nie wiadomo kogo można po drodze spotkać.Ze strony na stronę zastanawiałam się, jakim cudem ona w ogóle stoi na nogach i to w dodatku często na szpilkach! Po takiej ilości alkoholu było to co najmniej dziwne. Na początku ta właśnie cecha Poldi zniechęciła mnie do bohaterki. Jednak jej upór i konsekwencja w działaniu, którą wykazała się potem, naprawiły jej wizerunek w moich oczach.

"Wypachniona, w białym kaftanie, z dramatycznym cieniem na powiekach, hojnie maźnięta różem i ustrojona w złote sandałki, przybijała do baru niczym wycieczkowiec do prowincjonalnej mariny." [s. 31]

Pierwsze wrażenie w przypadku Poldi jest mylne. Niech nie zmyli was ilość wypijanych przez nią mohijtos. Nie dajcie się nabrać na jej momenty słabości. To bawarska baba z piekła rodem! Każdy chciałby mieć taką ciotkę. Z nią nie można się nudzić. Ona zna życie. Wie, jak je przeżyć i jak sprawić, aby było interesujące. Ona doskonale wiedziała co robi, wybierając się na Sycylię. 

 "Poldi wyobrażała sobie, że prawda jest jak guzik, który w jednym miejscu przytrzymuje kosztowną suknię. Głupio, jeśli nie da się go rozpiąć." [s. 241]

Seksualne napięcie rośnie, rośnie!

Jeśli już przestaniecie wyobrażać sobie ciotkę Poldi jako staruszkę nadużywającą alkoholu, to dostrzeżecie ponętną wersję Poldi. Ona doskonale wie jak się ubrać, aby przyciągać męski wzrok. Odpowiedni dekolt. Szminka, która zachęca do patrzenia wyłącznie w jej usta. Podkreślone oczy, obiecujące noc pełną rozkoszy. Kto by się nie skusił?!

Mario Giordano dawkuje czytelnikowi jej seksapil w umiejętny sposób. Nie ma w tej książce nachalnej seksualności. Nie ma niepotrzebnych scen erotycznych. Są wyłącznie te, które odczuwane są jako naturalne zwieńczenie rozwoju wydarzeń. Jeśli dodamy do tego cyniczne poczucie humoru ciotki, to momentami wychodzą bardzo ciekawe konstrukcje, nie tylko językowe!

"M. (bez spoilerów!) zakręcił filiżanką i wychylił resztkę espresso. Koszulę miał lekko rozchyloną i Poldi dobrze widziała jego opaloną pierś, obficie, ale nie za obficie porośniętą czarnymi włosami, poprzetykanymi gdzieniegdzie pojedynczymi nitkami siwizny, które szeptały do niej kuszące obietnice. Wyobraziła sobie, jak rozpina tę koszulę i podejmuje pierwsze delikatne dochodzenie, ale opanowała się prędko." [s. 97]

Podsumowanie "Ciotka Poldi i sycylijskie lwy" Mario Giordano 

Mario Giordano w swojej powieści "Ciotka Poldi i sycylijskie lwy" poprawi nawet najgorszy humor czytelnika. Ciotka Poldi swoim detektywistycznym zapałem zdołałaby zarazić nawet najbardziej marnego policjanta. Jej zdolność do pokonywania nachodzących ją falami nostalgii, jest godna pozazdroszczenia. Może to sycylijski klimat, może miłość, a może ciotka Poldi jest po prostu niezniszczalna?

  • idealna dla Ciebie jeśli szukasz lekkiej lektury, która umili spokojny letni wieczór
  • w sam raz na prezent dla kogoś, kto wiecznie chodzi smutny
  • sprawdzi się dla wybrednego amatora kryminałów z damską postacią główną
  • zadowoli fanów dobrze opisywanych krajobrazów w powieściach

"Zadowolona i uspokojona jak bulterier, który właśnie rozszarpał na strzępy ulubiony sweter swojego pana, Poldi powzięła zamiar ochłodzenia się w wodzie." [s. 286]

 Macie okazję poznać ciotkę Poldi biorąc udział w rozdaniu książkowym, które organizuję tutaj.

Powrót do dobrego fantasy - "Pierwszy róg" Richard Schwartz >

< Noc nigdy nie była tak mroczna - "Zamęt nocy" Patricii Briggs

© Żukoteka - recenzje książek
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci