Menu

Żukoteka - recenzje książek

Żuk czyta książki

Powrót do dobrego fantasy - "Pierwszy róg" Richard Schwartz

zukoteka

Witaj wędrowcze. Wejdź w progi Zajazdu pod Głowomłotem. Usiądź w cieple, aby rozgrzać otulone mrozem kości. Jowialny karczmarz przyniesie złocisty napój, a soczysta kaczka z rożna skutecznie uśmierzy nadchodzący głód. Tylko pamiętaj, nie trać czujności. Pierwsze wrażenie jest mylne.


Pierwszy róg Richard Schwartz

 

Zajazd pod Głowomłotem jest idealnym miejscem na odpoczynek po długiej podróży. Dobre jedzenie, smaczne piwo i miejsce do spania - to jedyne czego potrzebują spotkanie przez nas podróżni. To także najlepsze schronienie między Lassahndaarem a Coldenstattem. Trwa wojna między Imperium Thalak a resztą krain. Poddało się już nawet Królestwo Jasfaru, którego miasta uchodziły za niezdobyte twierdze. Politykę poznajemy z dialogów między poszczególnymi postaciami, ale autor nie zagłębia się w szczegóły odnośnie każdego królestwa. Te przyjdzie czytelnikowi poznać pewnie w następnych tomach "Tajemnicy Askiru".

Karczmarz Eberhard przypomina mi pełnego poczucia humoru Winthropa z gry Baldur's Gate. Jest uprzejmy dla swoich klientów, ale jednocześnie stanowczy, gdy rosną szanse na bójkę w zajeździe. Uwielbia swoje córki i broni ich jak lew. To one pomagają mu w codziennym utrzymaniu karczmy i obsłudze klientów. To z jednej strony zaleta, z drugiej wada. Uroda jego córek nastręcza problemów z gośćmi płci męskiej. Jak poradzi sobie ze wszystkimi klientami w obliczu śnieżnej burzy, która nie chce ustać?

Smaczki z Zapomnianych Krain

"Pancerz, który ukazał się pod rozpiętym płaszczem, zaliczał się do tych skarbów, o jakie waśniły się królestwa: kolczuga z mithrilu, delikatna i miękka jak jedwab oraz niewiele cięższa od skóry;" [s. 7]

Pierwsze, co przykuło moją uwagę w tym opisie, był mithril. Moja fascynacja Zapomnianymi Krainami (dalej: FR) trwa od podstawówki. Najpierw książki, potem gry RPG i tak już mi zostało, że zwracam uwagę na wszystkie szczegóły, które mogą mi przypomnieć te piękne powieści. Mithril jest jednym z tych aspektów. Najtwardszy materiał, niezniszczalny, tworzony przez umorusane i niezwykle sarkastyczne krasnoludy. Mówią na niego prawdziwe srebro, bo jego kolor nigdy nie traci połysku. Mithril był wydobywany przez krasnoludy także w Środziemiu, co fani J. R. R. Tolkiena z pewnością pamiętają. To była zaledwie siódma strona "Pierwszego rogu", a już wiedziałam, że pokocham tę książkę. Tylko dla tego mithrilu.

Fabuła książki toczyła się spokojnym torem, a mnie czekała kolejna niespodzianka. Jak to przeczytałam, to autentycznie się wzruszyłam. Richard Schwartz przedstawił nam elfkę (Leandra) i to było dość spodziewane, bo miałam w rękach fantastykę. Natomiast to, że wzbogacił linię bohaterów w mroczną elfkę (Zokora) zupełnie mnie zaskoczyło. Uniwersa fantasy nie zawsze używają mrocznych elfów, skupiając się głównie na krasnoludach (bez tego nie można się obejść!) i elfach. Okazyjnie dorzucane są niziołki, mimo że większość osób nie odróżnia ich od krasnoludów.

Wprowadzenie Zokory uważam za bardzo udany zabieg ze strony autora. Nie dlatego, że użył dodatkowej rasy. Wykreował tę kobiecą postać tak, jak wyobrażałam sobie mroczne elfy od dawien dawna. Mają zalety elfów, ale jednocześnie są nieokiełznane i ich zasady moralne nie są powszechnie akceptowalne. Richard Schwartz nie poprzestał na przedstawieniu mrocznej elfki. Zbudował wokół niej minimalne tło jej rasy i przedstawił podstawowych bogów stworzonego świata. To sprawiło, że postać Zokory jest nie tylko pełnowymiarowa, ale posłużyła też zapoznaniu odbiorcy z nowymi krainami.

"- Nie wiem co to jest paladyn.

- Wojownik boga, który sumiennie wypełnia powierzone mu przez jego boga zadania, obwieszcza jego słowo i jest gotów podnieść miecz w obronie swej wiary - wyjaśniła Lea.

- Większość z tego do mnie pasuje." [s. 119]

Wprowadzenie klasy paladyna, która w wielu grach RPG jest uwielbiana przez graczy jest dodatkowym smaczkiem tej książki! Paladyni są często przedstawiani jako jedyni sprawiedliwi, ręka swojego boga, tudzież po prostu bardzo honorowa postać. Bywają też szaleni paladyni, którym dążenie do wykonywania rozkazów, za bardzo wsiadło na psychikę. Jestem bardzo ciekawa, czy takiego w swoim repertuarze planuje także Richard Schwartz w "Tajemnicy Askiru". 

Leandra - sera królowej Illianu

"Pierwszy róg" Richarda Schwartza to nie tylko moja sentymentalna podróż do krain FR. To także silnie skrojone postaci kobiece. Pomimo iż Leandra, sera królowej Illianu, nie jest bohaterką pierwszego planu, to poznajemy ją dobrze dzięki dialogom z Havaldem. Dzięki niej poznajemy specyficzny miecz - Ostrze Spójni, który jest połączony z wojownikiem. Miecz Leandry nazywa się Kamiennym Sercem. Wraz z rozwojem fabuły poznajemy jeszcze inne Ostrza Spójni, ale nie będę zdradzać jakie ani kto je dzierży. 

Leandra to elfka o białych włosach. Nosi przepiękną, niezwykle kosztowną i bardzo skuteczną kolczugę z mithrilu. O takich pancerzach marzą rycerze. Za takie pancerze wielu gotowych jest zabijać. Ale Leandra nie wydaje się bać czegokolwiek. Jest pewna siebie, ale czujna. Posiada z pewnością magiczne zdolności, ale nie poprzestała na poleganiu na nich. Wie jak obchodzić się z bronią i przeżyć w trudnych warunkach. Wojowniczka idealna? Może gdyby nie była czasem tak uroczo naiwna. Czy rozmowy z Havaldem nauczą ją większej ostrożności?

Fragment książki możecie przeczytać tutaj.

Ser Havald - tajemnicza postać pierwszoplanowa

Havald jest głównym narratorem "Pierwszego rogu" Richarda Schwartza. Jest także pierwszoplanową postacią tej powieści. Ten tajemniczy mężczyzna w sile wieku widział już niejedno. Havald nieustannie ocenia otoczenie i jest bardzo czuły na wszelkie jego zmiany. Z jego sposobu bycia wiemy, że jest doświadczonym wojownikiem, choć usilnie stara się, aby nikt tego nie zauważał. Mimo swojej zatwardziałości, jest wrażliwy na kobiece wdzięki. Jednocześnie w monologach zauważamy, jak wielką walkę ze swoimi myślami musi często toczyć. To dzięki wglądowi w jego umysł mamy okazję lepiej poznawać świat stworzony przez Richarda Schwartza. 

"Podziękowałem bogom za dar, jaki dali nam, mężczyznom. Za to, że możemy podziwiać chód kobiet." [s. 85]

Gdy doszłam do wyjaśnień odnośnie postaci Havalda, które następują pod koniec książki, przypomniałam sobie cytat z samego początku książki:

"- I co, jest pan nim? Przeklętym?

- Czasami wydaje mi się, że tak - odpowiedziałem - Lecz jeśli mam być szczery, to myślę, że jestem tak samo przeklęty jak każdy, kto napotyka na swej drodze przeciwności losu. Ludzie często mają poczucie, że spotyka ich za coś kara. To nie klątwa na nas ciąży, to tylko życie." [s. 30]

 I wszystko nabrało nowego wymiaru. To dowodzi też tego, jak bardzo przemyślana jest fabuła książki oraz rozwój bohaterów.  

Mroczna elfka - Zokora

Jak wspominałam, Richard Schwartz zdecydował się na wszechświat, w którym są także mroczne elfy

"Kobieta zdjęła z głowy kaptur. Nie ja jeden zamrugałem, zaskoczony. Kruczoczarne włosy rozsypały się ciemną falą po jej ramionach, ciemnobrązowa skóra w nikłym świetle wyglądała niemal jak skupisko cieni. Jej rysy łączyły w sobie pełną gracji urodę elfów i pewną dzikość, właściwą wszystkim przedstawicielom jej rasy. Mroczna elfka." [s. 107]

To dzięki niej zanurzamy się w kwestie dotyczące bogów przedstawianego uniwersum. Poznajemy m.in. Astarte - boginię natury i miłości oraz Solante - boginię mrocznych elfów. W FR mroczne elfy, zwane inaczej drowami, oddawały cześć wielu bogom. Główną boginią była jednak okrutna Lolth, której motywem przewodnim był pająk i wszechobecne tortury. Drowy to także nieodłączna wysoka pozycja kobiet przy jednoczesnej niskiej pozycji mężczyzn (niemal niewolniczej). Postać Zokory zdaje się to potwierdzać. Mam nadzieję, że więcej o tej postaci dowiemy się w kolejnych tomach serii. 

Uniwersum Richarda Schwartza

Duży plus należy się autorowi za zamieszczenie na końcu słowniczka z najważniejszymi postaciami i państwami. Brakuje mi jednak mapki. Mam problem z rozmieszczeniem wszystkich wspomnianych krain, tylko w swojej głowie. Może przy kolejnych tomach zostanie to wzięte pod uwagę?

Tajemnica Askiru ma swoją niemiecką wikipedię - tutaj. Z niej możemy się dowiedzieć, że "Pierwszy róg" to pierwsza część 6-tomowego cyklu. Cała seria została już napisana i jest kontynuowana w następnej zwanej Die Götterkriege. "Tajemnica Askiru" przyniosła powiew świeżości niemieckiej high fantasy i została doceniona wśród fanów tego gatunku. Dalsze przygody zawarte w cyklu Die Götterkriege ugruntowały pozycję Richarda Schwartza jako świetnego pisarza fantasy i kreatora nowego uniwersum.  

Richard Schwartz stworzył fenomenalny świat, który przypomniał mi najlepsze fragmenty z krain FR. Czytając powieść trudno uwierzyć, że to debiut autora w literackim świecie. Dlaczego? Dobrze i logicznie zaprojektowana fabuła. Precyzyjnie nakreślone krainy, które czytelnik z czasem będzie poznawał lepiej. Wyraziście skonstruowane postaci, z główną postacią męską na czele. Mam małą nadzieję, że kolejne tomy przyniosą perspektywę Leandry lub Zokory. Tak często bywało w FR. Poboczne postaci w niektórych cyklach okazywały się na tyle ulubione przez czytelników, że tworzone były osobne serie, tylko i wyłącznie z ich punktu widzenia. 

To, co nie przypadło mi do gustu jeśli chodzi o stworzone uniwersum, to nazwy krain. Askir można było łatwo zapamiętać. Ale Lassahndaar albo Lehemar już nie są prostymi nazwami, które w dodatku pamięta się latami. Mimo że nie grałam w Baldur's Gate od paru lat, to do tej pory pamiętam BeregostPod pomocną dłonią czy Candlekeep. Jestem przekonana, że z Tajemnic Askiru zapamiętam tylko sam Askir. A szkoda. 

 Emocje pośród burzy

Burza śnieżna, która uniemożliwia opuszczenie karczmy Eberharda, nie ma żadnej litości. Na początku niektórzy mieli jeszcze nadzieję, że przejdzie w ciągu kilkunastu godzin. Wraz z upływem czasu ten scenariusz przestał być realny. Nie od dziś wiadomo, że duża liczba osób w ograniczonej przestrzeni jest niemal pewnym ogniskiem problemów. Zajazd pod Głowomłotem nie był tutaj wyjątkiem. Oprócz ser Havalda, sery Leandry, Zokory i karczmarza, w zajeździe znajdziemy różnych przyjezdnych. Niekoniecznie grzeszą oni intelektem oraz kulturą osobistą. Niespecjalnie się też z tym kryją.

Napięcie zmienia swoje natężenie ze sceny na scenę, ale pewnym jest, że moment kulminacyjny musi nastąpić. Dlaczego? Nagromadzenie tak wielu ludzi w jednym miejscu bez możliwości opuszczenia tego miejsca jest wystarczającym powodem. Czy i kiedy dojdzie do awantury? Co ważniejsze - kto z tej sytuacji ujdzie z życiem? Przeczytacie w "Pierwszym rogu" Richarda Schwartza. 

Oprócz napięcia i negatywnych emocji mu towarzyszących, widzimy też te pozytywne. Budowanie zaufania, dyskretne okazywanie zażyłości czy powoli rosnące uczucie przyjaźni. Nie ma tu znaczenia rasa lecz charakter, a charakternych postaci mamy w karczmie Pod Głowomłotem w bród! Nawet postaci drugoplanowe mają wyróżniające je cechy, nie są tylko tłem dla bohaterów pierwszoplanowych. Każdy czytelnik znajdzie dla siebie bohatera, którego polubi oraz takiego, który wywoła w nim wyraźne uczucie niechęci. To bardzo dobra cecha "Pierwszego rogu", bo zjednuje sobie fanów, którzy będą czekać na kolejne tomy serii. 

"Świetlna kula nad nami opromieniała ścielące się opary, spowijając dziwnymi cieniami wszystko, co znajdowało się w zasięgu jej blasku. Odnosiło się wrażenie, że pośrodku światła istniejemy tylko my i nic poza jego kręgiem nie może nas tknąć. Smugi pary snuły się między naszymi ciałami - zasłaniały je, by po chwili obnażyć. Cisza, ona i jej tajemniczy uśmiech. Było jak we śnie." [s. 338]

Podsumowanie

Starałam się dawkować sobie "Pierwszy róg", ale nie wyszło niestety. Powieści tego typu czytam z prędkością światła, bo nie da się inaczej. Porywają od pierwszej strony, zaskakują co kilkadziesiąt kolejnych i smucą z nadchodzącym końcem. Polecam każdemu, kto uwielbia FR i fantasy ogólnie. Zachwyci fanów mrocznych elfów. Porwie wszystkich, którzy mają zboczenie na punkcie broni w książkach. Będzie idealna dla amatorów wolniejszej fabuły z nutą tajemnicy i dawkowaniem grozy w odpowiednich momentach. Ostrzegam: będziecie chcieć więcej i więcej. I jednocześnie bardzo polecam!

 

P.S.

Mapka naprawdę byłaby fantastycznym dodatkiem urozmaicającym tę książkę!

© Żukoteka - recenzje książek
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci