Menu

Żukoteka - recenzje książek

Żuk czyta książki

Jednonocne szaleństwo może być początkiem czegoś równie szalonego – „Słodkie rozkosze” Christiny Lauren

zukoteka

Ten szalony weekend miał być dla Mii i jej przyjaciółek idealnym zakończeniem kilkuletniej harówki na studiach. Las Vegas wydawało się najlepszym z możliwych pomysłów. Gdzie, jak nie w mieście grzechu, można zaszaleć na całego?

Słodkie rozkosze Christina Lauren

Każdy z nas pamięta ten moment po studiach lub szkole średniej, gdy nie było się pewnym swojej przyszłości. Niewielki odsetek z nas wie dokładnie co chce w życiu robić i podąża dokładnie tą ścieżką. Reszta z nas idzie na ślepy traf - a nuż będzie dobrze. Mia Holland miała ułożone w głowie plany na swoje życie. Niestety los zweryfikował jej poglądy bardzo szybko i w bardzo okrutny sposób.

Mia Holland jest spokojną wersją swoich szalonych przyjaciółek. Harlow jest zdecydowanie najbardziej szaloną i bezpruderyjną. Lola z kolei to czasami ostatnia deska rozsądku w tym dziwnym trio. Kombinacja ich charakterów została zaprojektowana bardzo sensownie. Wszystkie mają swoje cechy charakterystyczne. Żadna nie jest taka sama i idealnie się wypełniają. 

Ansel, którego poznanie jest dla Mii szansą na świetną zabawę w ten weekend, jest młodym i przystojnym (uwaga!) adwokatem. O jego pracy w książce za dużo się nie dowiadujemy, ale sami zobaczycie, że nie jest on typowym, sztywnym prawnikiem. 

Co ich wszystkich łączy i jak minie im ten szalony weekend w Las Vegas? Dowiecie się czytając "Słodkie rozkosze" Christiny Lauren. 

Young Adult to nie tylko sam seks

Dawno nie czytałam nic z tego gatunku, bo uznałam, że samo nasycenie erotyką nie jest dla mnie wystarczającym wabikiem. "Słodkie rozkosze" nie są w tej kwestii wyjątkiem. Christina Lauren otoczyła dużą ilość seksu w miarę wiarygodną fabułą. Dzięki temu nie odnosi się wrażenia czytania Harlequinu połączonego z Playboyem. 

Mia Holland jako główna bohaterka, oprócz niewątpliwego zauroczenia Anselem, przeżywa także własne katharsis. Przez fakt, że perspektywa jest ujęta wyłącznie z jej strony, mamy wyłączność na wgląd w jej myśli. Ten zabieg umożliwia dostrzeżenie dysonansu między postrzeganiem jej przez Asnela, a postrzeganiem Mii przez nią samą. Ten aspekt uznaję za najciekawszy w powieści. 

„Spogląda na idealny ogród mojej mamy – nieskazitelny trawnik, bogate rabaty, bielutkie ogrodzenie – i czuję się jak chwast w samym środku perfekcji. Zawsze czułam się tutaj nie na miejscu, a teraz to uczucie jeszcze się wzmogło.” [s. 81]

 

Pełna namiętności młodość

Jak wspominałam, poznajemy przyjaciółki na ich wypadzie ku uczczeniu edukacyjnej wolności. Ten etap to jednocześnie strach przed przyszłością i ekscytacja po zakończeniu szkoły. Połączenie tych emocji zostało bardzo sprawnie nakreślone przez Christinę Lauren. "Słodkie rozkosze" trafią najlepiej w gusta osób między 18 a 30 rokiem życia, bo przez starszych mogą już zostać odebrane kontekstowo. "A, młodzież. Nachla się, naćpa, bzyknie po kątach." Jeśli tak spłycimy tę książkę, jej lektura faktycznie nie będzie miała sensu. 

Wiadomo, że namiętność nie jest obecna tylko w młodości. Ale to w młodości to uczucie jest najczęściej bardzo głębokie i nieodpowiedzialne. To młodość zazwyczaj nie patrzy na konsekwencje, ale na tu i teraz. I taka wersja młodości jest pokazana w "Słodkich rozkoszach". Takie spojrzenie na młodość czasem pomaga cieszyć się bardziej namiętnością, nawet czasy młodości mamy dawno za sobą. 

„Przy nim czuję się tak, jakby mnie odkrywał, jakby się tym cieszył. Jestem nagrodą na koniec magicznej sztuczki, ukrytą pod aksamitną peleryną.” [s.86]

Christina Lauren napisała już wiele powieści obyczajowych, które bazowały na romansie głównych bohaterów. „Sweet Filthy Boy” czyli polskie „Słodkie rozkosze” z cyklu Wild Seasonsto pierwszy tom tej serii. Wydawnictwo Zysk i S-ka poprzednio tłumaczyło cykl Beatufil Bastard, który został dość dobrze przyjęty przez czytelników. Miałam nadzieję, że w kolejnych tomach Wild Seasons będzie można poznać Harlow i Lolę i tak też będzie. Dlatego czekam z pewną dozą niecierpliwości na wersję Loli. 

Nie ma co ukrywać - to lektura raczej dla kobiet, a przynajmniej taką są "Słodkie rozkosze". Dlaczego? Bo jest napisana z perspektywy kobiety i nie ma tutaj męskiego spojrzenia na przedstawiane wydarzenia. Mężczyzna czytający tę książkę, musiałby sobie dopowiedzieć odczucia Ansela, które są mimochodem wtrącane jego mimiką, dialogami z Mią czy ogólnym zachowaniem. Nie mamy możliwości zajrzenia do głowy tego młodego adwokata, aby dojrzeć myśli, które z łatwością mogą umykać w nadmiarze emocji. Tego mi brakowało, może dzięki temu uznałabym jego postać za wiarygodną. 

"Słodkie rozkosze" Christiny Lauren to ciekawa pozycja dla każdej kobiety, która lubi od czasu do czasu poczytać o fantazjach seksualnych innych par. To może być także inspiracja do zmian we własnej sypialni i możliwość otworzenia się na nowe doznania, których wcześniej zwyczajnie się wstydziliśmy. Książka Lauren może być impulsem do zmiany nawyków dla panów. Poznanie erotycznych potrzeb partnerki zazwyczaj prowadzi do jeszcze lepszego seksu. 

Inne z serii Young Adult znajdziecie tutaj.

© Żukoteka - recenzje książek
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci