Menu

Żukoteka - recenzje książek

Żuk czyta książki

Gdy kryminalna zagadka obfituje w przyjemne zaskoczenia – „Faza REM” Agnieszki Sudomir

zukoteka

Komisarz Igor Blattner dostaje wezwanie do spokojnego bloku na łódzkich Bałutach. Ktoś zamordował niczym niewyróżniającą się studentkę. Kierujący się sprawiedliwością komisarz, rozpoczyna żmudne śledztwo, które doprowadzi go do bardzo interesujących wniosków.

Faza REM Agnieszka Sudomir

 

 

 

Łódź, miasto postrzegane przez wielu jako szare i smutne. To niemal idealny krajobraz dla powieści kryminalnej. Zbrodnia, z którą przyjdzie zmierzyć się komisarzowi Igorowi Blattnerowi wydaje się prosta do rozwikłania, ale policja nie ma żadnego tropu mordercy. W czasach, gdzie bez problemu można znaleźć filmy instruktażowe jak pozbyć się dowodów, a seriale o  morderstwach są na porządku dziennym, nikogo to nie powinno dziwić. A jednak to dalej frustrujące.

W „Fazie REM” mamy do czynienia z darknetem (miejscem niedostępnym w „zwykłym” Internecie), podobnie jak w „Dobrzy ludzie muszą umrzeć” Helen Fields. Ten intrygujący motyw możliwości bycia całkowicie anonimowym w czeluściach Internetu został przez Agnieszkę Sudomir bardzo sprytnie. Dzięki niemu fabuła się zagęszcza, odbiorca wciąga się jeszcze bardziej, a wydarzenia składają się w spójną całość.

Rozkładanie zachowań na czynniki pierwsze

Amatorzy thrillerów psychologicznych będą zachwyceni. „Faza REM” to nie tylko rozkład emocji i myśli postaci negatywnej, lecz także (a może przede wszystkim) komisarza Blattnera. To właśnie od myśli Blattnera zaczynają się dywagacje na temat sprawiedliwości, etyki, miłości czy moralności. Podobno nas, jako ludzi, definiuje głównie to, że w ogóle zastanawiamy się nad moralnymi aspektami rzeczywistości. Komisarz ma wyczulony zmysł sprawiedliwości, ale także dużą empatię i wysoką dawkę spostrzegawczości. Idealny policjant? Zdziwilibyście się, jak bardzo empatia może przeszkadzać w tej roli.

„Wiedział, co Ada chce powiedzieć. A raczej – przeczuwał. Poważna mina, uniesiony podbródek, lekko odwrócona twarz, wyprostowane plecy, sztywno zawieszona w powietrzu dłoń z połową żarzącego się papierosa nie wróżyły niczego dobrego.” [s. 124]

O zbrodniach z premedytacją mówi się jak o zemście, która smakuje najlepiej na zimno. Te, które następują pod wpływem afektu, są ponoć mniej niebezpieczne, bo „tylko” podyktowane emocjami. Jak dla mnie oba przestępstwa są równie tragiczne, choć to jak porównywanie seryjnego mordercy do ojca, który chciał pomścić swoje dziecko. W „Fazie REM” nic nie jest tym, na co wygląda. Wszystkie zbrodnie, których miejsca zwiedzamy razem z komisarzem, nie mają ze sobą związku. Nie ma jednolitego modus operandi i trudno w tej sytuacji mówić o „seryjnym”. Jak znaleźć przestępcę, który nie zostawia żadnych śladów?

„Bez odcisków palców, śladów DNA, bez dowodów, bez poszlak nawet. Bez konieczności oglądania krwi ofiary. Kilkoma zręcznymi zdaniami można odebrać chęć życia, a nawet wolną wolę, i wcisnąć w rękę przeciwnika na przykład zbyt dużą porcję nasennych tabletek.” [s.292]

 

Miłość nie jedno ma imię

Temat rzeka, który zmorzył niejednego poetę i skazał na zagładę wiele romantycznych istnień. Agnieszka Sudomir stworzyła komisarza Blattnera jako pragmatycznego mężczyznę, który ma swoje zasady, ale dla miłości potrafi o nich zapominać. Pech chciał, że tym razem ulokował uczucia dość niefortunnie. Całe szczęście nie ma to wpływu na jego zdolności detektywistyczne. Prezentuje się raczej jako twardy mężczyzna, którego miłość kolejny raz wodzi za nos, ale ten nos jest przede wszystkim policyjny. Komisarz daje się poznać jako osoba lubiąca porównania, które umysł zdecydowanie lepiej zapamiętuje:

„Nastolatek, zakochując się, jest jak turysta, który idzie w góry w japonkach, przekonany, że będzie cudownie, dwudziestolatek – zakłada lepsze buty, kupuje butelkę wina, konserwę i wierzy, że wszystko pomyślnie się zakończy, trzydziestolatek – uda swojemu doświadczeniu, na wszelki wypadek jednak przypina zabezpieczającą linę i zabiera własny namiot, a czterdziestolatek – pcha się na ścianę bez asekuracji, choć doskonale wie, że na końcu tej historii sam skoczy w przepaść. Kwintesencja autodestrukcji.” [s. 173]

Fanom komunikacji niewerbalnej spodoba się szczególne zwracanie uwagi na te aspekty, których najczęściej świadomie nie zauważamy. Widzi je za to nasza podświadomość, która odpowiednio na nie reaguje. Gdy celowo zaczynamy je spostrzegać, uderza nas, jaki ogrom komunikacji znajduje się na poziomie naszych ciał. I to w „Fazie REM” również odgrywa swoją rolę.

„Zauważył, że dziewczyna wypowiadając te słowa, wypchnęła biust do przodu, biodro w bok i zmysłowo zmrużyła czekoladowe oczy. Do tego zaczęła nawijać na palec kosmyk ufarbowanych na heban włosów. Jeszcze tylko brakowało oblizywania warg i wysuwania stopy z bucika.” [s. 231]

„Faza REM” to nie tylko romantyczna i namiętna miłość. To też ukryta historia miłości rodzinnej, która jest jedną z najtrudniejszych w naszym życiu. To ten rodzaj miłości zużywa najwięcej naszych pokładów cierpliwości, zrozumienia i empatii. To ta miłość potrafi być najbardziej bolesną ze wszystkich, podobnie jak jej brak. I w dużej  mierze to uczucie kształtuje wiele naszych postaw i odruchów, które przyswajamy za młodu. Komisarz Igor Blattner do tej pory nie jest w stanie uporać się ze swoimi demonami rodzicielskiej miłości. Może z czasem mu się uda?

„Dominika w końcu pogodzi się z matką, a on nadal raz na jakiś czas będzie wpadał na obrzydliwą zupę, zgrywając dobrego syna. Wszyscy coś udawali. I wszyscy doskonale wiedzieli, że udają. Czuł absurd tej sytuacji, jednak żadne z nich nie miało siły przerwać rodzinnego spektaklu.” [s. 239]

 

Łódź

To miasto, w którym byłam raz i to przypadkiem. Zawsze kojarzyło mi się z wszechobecną szarością, ale jak wtedy w nim byłam, nic takie do końca szare nie było. Stereotyp tego miasta jest jego przekleństwem, ale takie kryminały jak „Faza REM” mogą go dla niektórych zepchnąć na drugi plan. Tu pojawia się Łódź, która tętni życiem, choć niewątpliwie nie jest to rozhuśtana Warszawa ani smoczy Kraków. Komisarz Blattner czuje się tu jak ryba w wodzie i czytelnikowi też zaczyna się to udzielać. Chce poznać tę Łódź, którą on tak odczuwa. Budzi w odbiorcy refleksje, czy on w swoim mieście czuje się dobrze, a może jest inne miejsce, w którym dopiero zaczyna żyć pełną piersią?

„Miasto niepasujące do niczego – miasto, w którym nic do niczego nie pasowało. A jednocześnie wszystko żyło tu w symbiozie, tworząc doskonały w swoim szaleństwie ekosystem. Zakurzona secesyjna nostalgia i rozbujana awangarda w kolorowych trampkach.” [s. 79]

 

Podsumowując, może dość drastycznym cytatem, ale najlepiej zapamiętywalnym:

„Szklany wzrok zatrzymany na ćwierć sekundy przed śmiercią, krwawe wybroczyny na białkach – Blattner widział wiele takich lodowatych spojrzeń. Zawsze wyrażały to samo: nieskończone zdumienie. Nikt do samego końca nie chciał uwierzyć, że umiera.” [s. 129]

„Faza REM” jest pierwszorzędnym kryminałem, na którego kontynuację bardzo czekam!

 

© Żukoteka - recenzje książek
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci