Menu

Żukoteka - recenzje książek

Żuk czyta książki

Gdy ludzie stają się zwierzyną łowną czyli „Dzikie królestwo” Gin Philips

zukoteka

Zbliża się godzina zamknięcia ogrodu zoologicznego, w którym Joan bawi się ze swoim synkiem, Lincolnem. Z oddali słychać dziwne odgłosy, jakby huk? Joan wie, że muszą się spieszyć, by zdążyć przed zamknięciem bram. To, co widzi w drodze do nich powoduje, że chce jak najszybciej uciekać. Czy zdąży na czas?

Dzikie królestwo Gin Philips

 

 

Ile jesteś w stanie zrobić dla swoich bliskich?

Główną bohaterką jest Joan, matka 4-letniego Lincolna. Jednym z ich wspólnych zwyczajów jest odwiedzanie pobliskiego zoo. Lincolna nie tylko fascynują zwierzęta, ale także lubi bawić się w ogrodzie swoimi figurkami super bohaterów. Jak wszystkie małe dzieci, Lincoln zadaje mnóstwo pytań, a wiele z nich wcale nie jest tak trywialna, jak można by się spodziewać. Joan jest niesamowicie cierpliwą matką, która, nawet w momentach irytacji, stara się odpowiadać na jego rosnące zaciekawienie.

„Czy Predator to chłopiec, czy jest tylko taki jeden, czy ma przyjaciół, czy chodzi do dentysty, czy mówi po angielsku, czy może żyć na Ziemi, czy oddycha powietrzem, czy jest prawdziwy, czy mieszka w dżungli, dlaczego śmieje się na końcu, czy krwawi tak jak my?" [s. 107]

„Dzikie królestwo” to nie tylko walka z czasem. Książka pokazuje jak Joan walczy sama ze sobą, ze swoimi instynktami: przetrwania oraz macierzyńskim. Ciekawym jest fakt, że oba mogą się wzajemnie wykluczać. Jeśli dodamy do tego kwestię chęci pomocy innym ludziom – wszystkie trzy możliwości stają ze sobą w sprzeczności. Te moralne dylematy są na łamach powieści uwydatnione i przedstawione w bardzo wiarygodny sposób. Bohaterowie mają bardzo często kilka ścieżek, którymi mogą podążać, ale tylko jedna z nich może ich uratować.

Całość fabuły zamyka się w niecałych 4 godzinach – od 16.55 do 20.05.

„ – Cii – szepcze do Lincolna. – Nic nie mów. Bądź nieruchomy jak posąg. On się zbliża.

Lincoln nie pyta o kogo chodzi.

- Obejmij mnie ramionami – prosi Joan. – Zamknij oczy i zniknij.” [s. 80]

 

Idealny soundtrack:

 

Ogród zoologiczny metaforą dorastania

Gin Philips wykorzystała jedno konkretne miejsce, aby stworzyć nie tylko fascynujący thriller, lecz także pokazać, jak bardzo potrafimy przyporządkowywać miejsce do poszczególnych obszarów naszego życia.

„Lincolna fascynuje to, co robiła, kiedy on był malutki. To część jego życia, której on sam nie pamięta. Jest zaintrygowany tym, że pił mleko z jej piersi.” [s. 143]

Razem z Joan cofamy się myślami do momentów, gdy Lincoln dopiero rozwijał swój własny język i nie umiał posługiwać się wszystkimi słowami, które rozumieją dorośli.

„Syczał, dając znać, że prosi o dokładkę jajecznicy. „Ssss” – naśladował skwierczenie jaj na patelni. Powołał do istnienia swój własny język. Tyle rzeczy nie istniało, zanim on się pojawił”. [s. 61]

Czujemy jej strach, gdy boi się o życie własnego dziecka. Widzimy, jak moralne wybory prowadzą ją w jedynym słusznym kierunku – obronie życia Lincolna. Razem z nią przypominamy sobie etapy jego dorastania i wszystkie małe zwyczaje, które razem wytworzyli. Dzięki temu powoli tworzymy sobie cały obraz ich relacji matka-dziecko.

Skąd czerpać pomysły na dobre thrillery?

Gin Philips swoją debiutancką książkę napisała w 2009 roku. „Dzikie królestwo” to jej pierwsza przetłumaczona na język polski i wydana nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka. Książka uzyskała już tytuł międzynarodowego bestsellera i czeka na ekranizację.

„ – Pamiętasz, że czasem źli ludzie się cieszą, kiedy krzywdzą innych?

- A więc ci ludzie się śmiali, bo myśleli, że zabawnie jest krzywdzić innych? – pyta Lincoln.

- Tak – odpowiada Joan.” [s. 90]

Jak sama Gin mówi, pomysł na książkę zrodził się z połączenia wyobraźni z życiowym doświadczeniem. Jako mama 5-letniego dziecka jest częstym gościem w ogrodzie zoologicznym.  Głównym celem książki było ukazanie macierzyństwa w innym odcieniu niż ciągle je postrzegamy. To zamierzenie udało jej się spełnić w „Dzikim królestwie” w stu procentach.

Każdy odbiorca może mieć inne wrażenia z tej lektury. Inaczej będzie ją oceniała świeżo upieczona matka, a inaczej matka dorastającego dziecka. Ich odczucia będą zintensyfikowane w stosunku do czytelnika, który będzie odbierał emocje Joan tylko przez empatię. Dla tego ostatniego odbiorcy „Dzikie królestwo” to po prostu trzymający napięcie thriller  z minimalistyczną scenerią. Dla każdej matki będzie to natomiast książka, która dodatkowo uświadomi im, jak bardzo ich uczucia są zbieżne z reakcjami Joan w tych strasznych momentach.

Bardzo dobry przekład wykonany przez Zbigniewa Królickiego sprawia, że „Dzikie królestwo” czyta się błyskawicznie, pochłaniając każdą stronę z rosnącym napięciem. Tłumaczowi udało się oddać klimat strachu, który przyspiesza bicie serca podczas lektury. Świetnie zobrazowane są także sceny, w których wszystko nagle się uspokaja. Widać wyraźne wyciszenie akcji i zaczyna się myśleć o szczęśliwym zakończeniu tej mrożącej krew w żyłach sytuacji. Czy tak faktycznie się stało dowiecie się czytając „Dzikie Królestwo” Gin Philips.

„W końcu zdejmuje słuchawki, wsuwa odtwarzacz MP3 do kieszeni i natychmiast wyczuwa, że coś jest nie tak. Jest spięta, bez konkretnego powodu. Dochodzi do wniosku, że niepokoją ją tylko cisza i bezruch.” [s. 68]

Podsumowując, polecam nową książkę Gin Philips każdemu, kto szuka emocjonującego thrillera, który trzyma w napięciu do samego końca. „Dzikie królestwo” to podróż w głąb instynktu macierzyństwa i ukazanie go w ekstremalnych warunkach. Lektura tej powieści to unikalna możliwość poznania emocji, które są przekazywane przez Gin Philips w logicznej konstrukcji fabularnej. Warto!

Virion czyli szermierz natchniony ze świata Andrzeja Ziemiańskiego >

< O życiu rozmowy Justyny Dąbrowskiej z Magdaleną Tulli

© Żukoteka - recenzje książek
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci