Menu

Żukoteka - recenzje książek

Żuk czyta książki

Virion czyli szermierz natchniony ze świata Andrzeja Ziemiańskiego

zukoteka

Zakończenie nauki w gimnazjonie i w końcu wyczekiwana dorosłość! Virion nie mógł być szczęśliwszy, mając przy boku upragnioną dziewczynę. Zlekceważył jednak swoje sny. Warto było ich posłuchać, bo ostrzegały przed tym, co go spotkało.

Nie_ma_takich_dwoch_jak_on_jeden

Zaczyna się nietypowo od próby samobójczej. Kopalnia Śmierci nie jest miejscem, w którym chcielibyście odbywać karę. Pracujący i ginący tam niewolnicy nie robią na nikim wrażenia. To tam poznajemy Viriona, który zdecydowany jest zakończyć swoje życie. W kolejnych rozdziałach wracamy do czasów jego młodości, aby poznać całą historię natchnionego szermierza. Choć na początku była ona dość standardową opowieścią o młodym chłopaku, później nabiera rozpędu i czyta się ją błyskawicznie.

Świat Achai w wersji męskoosobowej

Przyszedł czas na spin-off w świecie Achai. Tyleż tomów o tej dzielnej dziewczynie z Cesarstwa Troy w końcu musiało doczekać się opowieści pobocznej. „Virion. Wyrocznia” to powieść osadzona w, wrogim dla Troy, Cesarstwie Luan. Dostajemy odpowiednie wyważenie akcji, która porusza fabułę do przodu oraz nakreślenie konwencji samego Cesarstwa. Zapewnił to zabieg retrospekcji do przeszłości Viriona. Jednocześnie lepiej poznajemy motywy stojące za jego obecnym charakterem i umiejętnościami oraz mamy okazję zasmakować w zwyczajach Cesarstwa Luan.

 

Virion – zwyczajny chłopak z dobrej rodziny?

Virion jest chłopcem z bogatego i dobrego domu. Matka klasycznie oddaje się poezji i rzeczom, które przystoją kobietom. Ojciec dba o to, by pieniądze wpływały do domu na bieżąco. Virion pobiera nauki w gimnazjonie i niestety jest typowym średniakiem. W niczym szczególnym się nie wyróżnia, a co gorsza, sport nie jest jego mocną stroną. Przyjmuje genialne pozycje podczas szermierki i strzelania z łuku. Problem w tym, że rzadko trafia w cel.

Przechodzimy przez jego problemy z brakiem konkretnych zdolności, po wspólne popijawy z kolegami w karczmach, kończąc na pierwszej miłości do uroczej dziewczyny.

„Sam fakt, że mogli siedzieć z Folynem przy jednym stole, był wystarczającym wyróżnieniem. Kto bowiem mógł się tym pochwalić? Kto z ich kolegów będzie mógł powiedzieć: „piłem z samym Folynem”? Nie, nie. Tylko oni będą mogli się chwalić tak nieprawdopodobnym wyczynem. I wszyscy trzej zamierzali to odtąd robić aż do absolutnego znudzenia. Słuchaczy, oczywiście.” [s. 68]

Jak przetrwacie pierwsze 140 stron wprowadzenia, to potem uznacie, że było warto. Przyznam, że sama momentami miałam chwile zwątpienia czytając początek. Dialogi między postaciami wydawały mi się tak sztywne, że nie byłam pewna czy czytam Andrzeja Ziemiańskiego. W klimat wczułam się bezproblemowo, monologi były świetne, humor sytuacyjny i słowny na dobrym poziomie. Tylko te dialogi między postaciami kładły mnie momentami na łopatki.

Niewątpliwym plusem jest fakt, że Viriona można polubić od pierwszych stron książki. A sympatia do jednego z bohaterów jest najważniejszym czynnikiem zachęcającym do przeczytania powieści do końca. Tym bardziej, że większość postaci nie wywołuje dobrego wrażenia. Podobał mi się jeszcze Lirion, za jego tajemniczość i spokój. 

Późniejsze ponad 300 stron jest lepszej jakości, co sprawia, że ma się dziwne wrażenie, jakby dopiero wtedy autor przyłożył się do pisania. To wtedy wracamy do starego dobrego Ziemiańskiego. Gdzie tortury, wulgarność świata i mocne opisy są na porządku dziennym. Metamorfoza Viriona odrobinę zaskakuje, ale we wstępie jest już kilkukrotnie podnoszony jej zaczątek, więc nie jest to tak spektakularne, jak w przypadku księżniczki Achai. Jeśli jesteście ciekawi, jak ze zwykłego chłopaka, Virion stał się szermierzem natchnionym, który starł się z Achają, musicie koniecznie przeczytać "Viriona. Wyrocznię".

Cesarstwo Luan

Niewolnictwo jest standardem w Cesarstwie, o czym przekonujemy się już na wstępie. W Kopalni Śmierci niewolnicy umierają codziennie przy najbardziej prozaicznych czynnościach. Czy ktoś się tym przejmuje? Oczywiście, że nie. Przecież wojna przynosi nieprzerwany napływ zasobów, także ludzkich. Niewolnicy boją się niewłaściwie odezwać przy wielkich panach, bo nigdy nie wiadomo, kiedy ktoś wystawi ich na ponowną sprzedaż. W najlepszym wypadku. A jednak to oni służą jednymi z najlepszym rad, które macie okazję przeczytać w "Virionie". 

Metoda Bertiliona, która zapewniła mu sławę nie tylko na całe Mygarth, lecz także na całe Cesarstwo, była zaczątkiem kryminalistyki. Na podstawie niektórych wymiarów ludzkiego ciała można było jednoznacznie identyfikować przestępców, pod warunkiem, że osiągnęli już dojrzałość fizyczną. To dzięki niemu, wielu młodych ludzi ma imiona kończące się na "iona". To z pewnością dobrze wróży niemowlakowi na przyszłość!

„Technicy szczycili się swoim profesjonalizmem. W końcu przecież w tym mieście urodził się Bertilion, twórca naukowej metody systematyzowania przestępców i wykrywania recydywistów.” [s. 141]

Fascynujące w takich książkach są dla mnie opisy metodyki lekarskiej lub prób analizy mentalnej człowieka. Wszak najłatwiej zrzucić wszystko na melancholijny nastrój i upuścić krew, ale może to nie jest jedyna i najbardziej wartościowa z opcji, prawda? Dobrze jest ukazany fakt, że umysł człowieka był spychany na dalszy plan. To przede wszystkim ciałem należało się zająć, a i na jego problemy nie było takich metod jakie przyszły po czasach antycznych. 

Andrzej Ziemiański przedstawia interpretatorów, którzy pomagają zrozumieć myśli człowieka na podstawie jego snów. Nawet współcześnie uwielbiamy czytać o znaczeniu naszych snów, nawet jeśli ma się to nigdy nie ziścić. Sny Viriona nie budzą niepokoju u interpretatora, ale już jeden z niewolników trwożliwie opisuje mu możiwe znaczenia jego nocnych koszmarów. To jednak przecież tylko sen, prawda? Wszystko zależy od tego, w co chcemy wierzyć. 

„(...) Dla ciebie liczą się tylko rana, nóż lekarski, a potem igła i nici. Dusza jednak wymaga starań o wiele bardziej wyrafinowanych.” [s. 53]

Postaci drugoplanowe mają do powiedzenia wiele interesujących mądrości. Niewolnicy, których spotyka Virion, także mają wybitną elokwencję. Bo przecież fakt ich niewolnictwa nie oznacza, że są bezbrzeżnie głupi. Po prostu nie mieli szczęścia zostać zabitymi. Bądź też mieli niezwykle dużo szczęścia, bo trafili do w miarę sprzyjających warunków. Jakkikolwiek wariant by to nie był - to oni wykazują większą chęć pomocy niż wielcy panowie tego świata. Istnieje w tym pewne ryzyko. Jeśli to co mówią, okaże się prawdą - pewnie zostaną wynagrodzeni. Ale jeśli cały pomysł spali na panewce...cóż, niewolnika da się zastąpić. Ten aspekt niepewności życia Andrzej Ziemiański dobrze ukazał w ich bezustannym strachu, który objawia się w ich mimice i słowach. 

„Są u ludzi dwie rzeczy, do których zawsze można się odwołać. Niezmierzona głupota i bezpodstawna nadzieja. Uwierz mi. Zawsze możesz liczyć na głupotę ludzką i zawsze jesteś w stanie wzbudzić nadzieję.” [s. 26]

Podsumowując, „Virion. Wyrocznia” to udana powieść osadzona w czasach antycznych z odpowiednią dawką: humoru, akcji oraz opisów zwyczajów Cesarstwa Luan. Andrzej Ziemiański wie jak stworzyć klimat starożytnego cesarstwa, co skutecznie udowodnił już w tomach o Achai. Fani Achai nie będą rozczarowani. Zaś czytelnik, który nigdy nie znał twórczości Andrzeja Ziemiańskiego bez problemu wejdzie w tę fabułę i zacznie poznawać świat Achai. Nie widzę tutaj konieczności obeznania ze wszystkimi poprzednimi tomami. Czekam na kontynuację historii Viriona!

P.S.

Ilustracje wykonane przez Vladimira Nenova powinny przypaść wielu fanom do gustu. Są narysowane spokojną kreską, ale umieją przekazać emocje na twarzach bohaterów. 

© Żukoteka - recenzje książek
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci