Menu

Żukoteka - recenzje książek

Żuk czyta książki

Gdy nie wiesz, że jesteś tą trzecią czyli zaskakująca „Trzecia” Magdy Stachuli

zukoteka

Spotykają się przypadkiem na meczu jej brata. Ona wie, że go pragnie. On wie, że dobrze wybrał. Ona marzy o romantycznej, ale namiętnej miłości. On ma swój konkretny plan na życie. Czy jest w nim miejsce dla dziewczyny numer trzy?

Trzecia Magda Stachula

Lilianna wiedzie udane życie dojrzałej kobiety, która odniosła w życiu zawodowym bardzo lukratywne sukcesy. Jej życie ma pewien poziom, który ona docenia. Jej firma świetnie prosperuje. Czego chcieć więcej? Ano dobrego układu w życiu prywatnym, które niestety już tak różowe nie jest. Może problemy się rozwiążą dzięki chwilowej przerwie w długoletnim związku?

Eliza jest terapeutką. Jej życie zawodowe kręci się wokół pomagania innym z ich problemami. Zaczyna jednak odnosić dziwne wrażenie, że ktoś ją obserwuje. Próbuje nie popadać w obsesję, dlatego stara się wszystko racjonalnie wytłumaczyć i uspokoić nerwy. Tylko czy przypadkiem ten chłopak nie patrzy bezpośrednio na nią? I czy to nie on był dokładnie w tym miejscu wczoraj?

Anton ma wiele tożsamości. Nie dlatego, że jest ściganym przestępcą. Problem w tym, że próbował szczęścia z niewłaściwą córką, bardzo wpływowego ojca. Ścieżka jego kolejnej ucieczki od zbliżających się problemów prowadzi do Polski, a dokładniej do pięknego Krakowa. Może tam spotka tę właściwą kobietę?

Poznajcie trójkę bohaterów, którzy są jednocześnie narratorami tej powieści. Każdy z nich ma jakąś tajemnicę. Każdego z nich poznajemy tak zupełnie dopiero pod koniec powieści. Magda Stachula umiejętnie dawkuje wiedzę o Elizie, Liliannie i Antonie z kilku powodów. Dzięki temu zabiegowi fabuła jest zdecydowanie bardziej tajemnicza i interesująca. Czytelnik z rozdziału na rozdział obiecuje sobie, że przeczyta tylko jeszcze jeden, a ten następny okazuje się takim zwrotem akcji, że musi przeczytać kolejny. I tak połyka się „Trzecią” w jeden wieczór. Drugim powodem jest sama koncepcja powiązania bohaterów, która ujawnia się dopiero pod koniec powieści, podobnie jak w „Idealnej”.

Tytuł drugiej książki Magdy Stachuli – „Trzecia”, sugerował mi miłosny trójkąt, którego końcową ofiarą jest nieraz ta pierwsza, innym razem ta trzecia. Nigdy on. Tutaj się przyjemnie zaskoczyłam, bo nic nie jest tak proste, jak projekcje naszych umysłów. Skojarzenia przychodzą nam stereotypowe i Magda świetnie ten fakt wykorzystała, dając czytelnikowi zwrot fabularny, który, tak jak w „Idealnej” wywołuje niemałe przetasowanie perspektyw.

Musicie koniecznie „Trzecią” przeczytać, a okazję ku temu macie w rozdaniu książkowym, które organizuję!

„Wśród nich jest on. A jednak. Staje z gitarą przewieszoną przez ramię z lewej strony sceny, a mnie robi się gorąco. Tak, bez wątpienia chłopak z gitarą nigdy nie wychodzi z mody.” [s. 119]

Trzech bohaterów, trzy prawdy

Eliza ma własny zakątek, w którym leczy umysły swoich pacjentów. Każdy z nich przychodzi z innym problemem. A sama terapeutka też zmaga się ze swoimi demonami. Samotność jest pierwszym z nich i jednym z najbardziej dokuczliwych. Jej brat, który uwielbia grać w hokeja, ma wielu wysportowanych i inteligentnych znajomych. A jednemu z nich Eliza wpadła w oko…

Liliannie udało się wiele osiągnąć w zawodowej karierze. Dzięki temu wzrosła jej pewność siebie, której zazwyczaj nie mają młodsze kobiety. Pech chciał, że jedyna rzecz łącząca ją z mężem zaczyna być zbyt małym powodem do trwania w tym związku. Jak naprawić wieloletnią nić dobrze prosperującego partnerstwa?

Anton to barczysty i przystojny mężczyzna, który ubóstwia muzykę. To jego pierwsza i ostatnia miłość. Do szczęścia brakuje mu jednak chwili wytchnienia u boku odpowiedniej kobiety. Czy znajdzie ją wśród wyżej wymienionych pań?

Kreacja poszczególnych bohaterów jest inna. Język jest dostosowany do danej postaci. Jej charakter wyraźnie się zmienia przy rozdziale, którego ona jest narratorem. Mają inne wartości, różne życiowe problemy i odmienne ich rozwiązania. Odpowiednie dawkowanie informacji o każdym z narratorów sprawia, że do końca nie wiadomo, kto z tej trójki jest tak naprawdę zły. 

Co ich łączy i która jest numerem trzy? Dowiecie się czytając „Trzecią” Magdy Stachuli.

 

Kochać do szaleństwa, szaleć z tęsknoty

Mówi się, że pierwsza miłość to ta na całe życie. Mówi się, że jak się kocha to do grobowej deski. Wpajanie nam tych mądrości od dzieciństwa skutkuje romantyczną wizją miłości, która raz spotkana, trwa wiecznie i nic nie jest w stanie jej przeszkodzić w jej rozkwicie. Magda Stachula kolejny raz serwuje nam miłość, która nie ma nic wspólnego z tą wizją.

Mamy tutaj kilka wersji tego uczucia. Gwałtowne i namiętne, które stopniowo wygasa w irytację i znudzenie. Spokojne i romantyczne, które kończy się dobranym małżeństwem. Wakacyjny romans, który kończy się złamanym sercem i nieustającą tęsknotą. I to ta tęsknota potrafi być wystarczającym motywem do popełniania życiowych błędów.

Tęsknota wypala, odbiera możliwość racjonalnego myślenia. Zwłaszcza, gdy tkwimy w przekonaniu, że zniknęła nam część naszego własnego ja. Magda Stachula nakreśliła tęsknotę, która zabiera przyjemność z życia. Taką do bólu prawdziwą, której wielu z nas doświadcza w życiu. I niekoniecznie zawsze działa powiedzenie, że czas leczy rany. Czasem wbrew pozorom czas tylko wycisza ból, nigdy nie dając kompletnego lekarstwa. I to świetnie widać w „Trzeciej”. W monologach postaci, w ich momentach samotności, słabości. Widać dysonans między tym co mówią, a co myślą. Emocje przekazane w 200%!

„Kiedy odszedłeś, straciłam część siebie. Wszystko, co dawało mi radość, szczęście i satysfakcję. Umarłam za życia.” [s. 156]

Leczyć innych, nie umiejąc uleczyć siebie

Od samego początku, z każdym rozdziałem poświęconym Elizie, nie mogłam oprzeć się mojej rosnącej do niej niechęci. Nie tylko dlatego, że miała jawnie przeciwny stosunek do swojej pracy niż powinna i nie dlatego, że pacjentów traktowała z wyższością. Coś mi w niej nie pasowało. A co, to odkryłam na samym końcu powieści.

Niemniej, musicie sami przyznać, że od terapeuty oczekujecie takich rad, jakie sam stosował, by zastosował lub przynajmniej zna je z innego przypadku. Natomiast Eliza wydaje się terapeutą z przypadku. Przez to jej osobowość staje się po którymś rozdziale dość irytująca i niewiarygodna. Może był to zabieg celowy i miała taka być, może ja mam dziwne przeczucia odnośnie bohaterów – na to ciężko odpowiedzieć.

Jesteśmy świadkami kilku sesji z klientami Elizy i widzimy, że pytania, które im zadaje nie są bezsensowne i zupełnie odseparowane od ich przypadków. To nie tu tkwi problem. Raczej w monologach myśli Elizy, które powinny być zapełnione w danej chwili wyłącznie jej pacjentem, a są po brzegi wypełnione wyłącznie nią samą. Osobowość narcystyczna?

„Wiem, że jestem hipokrytką bo w pracy kieruję się zasadą małych kroków. Obłudnie przekonuję do tego moich pacjentów, nigdy nie proponuję rewolucji, ćwiczę ich w wytrwałości i dobrej wierze, mnie samej zaś trudno postępować według własnych słów.” [s. 189]

 

Podsumowując, uważam „Trzecią” za bardzo dobry kolejny produkt spod pióra Magdy Stachuli. Koncepcja jest podobna jak w „Idealnej”, zaskoczenie czytelnika jest najważniejszym aspektem, wokół którego jest budowana fabuła. Dodatkowo jest to zaskoczenie na tyle duże i naprawdę niespodziewane aż do samego końca, że można uznać całą książkę za swoisty mind fuck. Książki tego typu błyskawicznie się czyta, aby na samym końcu znaleźć się ze zdziwioną miną – ale jak to? W takim momencie narasta podziw dla autora za wykreowanie bohaterów oraz rozwoju wydarzeń tak, aby niczego, ale to zupełnie niczego się nie spodziewał. Brawo!

P.S.

Jedyne co wiedziałam od początku, to tajemnica leków Antona :)

Book tour z "Trzecią" Magdy Stachuli >

< Lepiej się ubezpieczyć na wypadek takiej "Przesyłki" - Sebastian Fitzek

© Żukoteka - recenzje książek
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci