Menu

Żukoteka - recenzje książek

Żuk czyta książki

Weneckie klimaty w szwedzkim stylu czyli „Nic oprócz milczenia” Magdaleny Knedler

zukoteka

Anna Lindholm ucieka od swojego szwedzkiego życia w pogoni za spokojem. Jej udręczona dusza szuka wyciszenia w pełnej ulicznego rozgardiaszu Wenecji. To, co miało być krótką odskocznią, okazuje się początkiem fascynującej przygody. Pech chciał, że ma ona związek z podejrzanymi morderstwami pośród krętych weneckich uliczek.

20170522_212303

Najpopularniejszy karnawał w Europie jest tylko i wyłącznie w Wenecji. Kolorowe maski, tajemnicze przebrania i niekończąca się zabawa. Idealne miejsce i moment na uplasowanie akcji powieści kryminalnej, co skwapliwie uczyniła Magdalena Knedler. Aby było zabawniej, umieściła tam Polkę, która do tej pory miała więcej wspólnego ze Szwecją. Komisarz Anna Lindholm chciała odpocząć od trudów swojego dotychczasowego życia. To, co miało być krótkimi wakacjami, zaczyna się przedłużać z tygodnia na tydzień. Z prostego powodu – Anna nie umie odnaleźć siebie na nowo. A bez tego ciężko wrócić do miejsc z przeszłości.

To w Wenecji Anna zaczyna szukać odpowiedzi na nurtujące pytania. To wiecznie podtapiane miasto przyciągnęło ją i ujęło swoją, tak odmienną od szwedzkiej, otwartością. Nie bez znaczenia pozostaje fakt zupełnej anonimowości, którą tutaj osiągnęła. Nie musi być panią komisarz. Ba, nie musi być nawet Anną Lindholm, gdyby tylko zechciała. Jest w tym fakcie duża doza komfortu, która daje jednocześnie fałszywe poczucie bezpieczeństwa i brak konieczności konfrontacji ze swoimi koszmarami. Czy przypadkowa zbrodnia, której Anna stanie się świadkiem, zmieni jej postrzeganie i dawne przyzwyczajenia wrócą na właściwe sobie miejsca?

Weneckie klimaty w polskiej wersji językowej

Magdalenie Knedler udało się bardzo dobrze oddać klimat, nie tylko weneckiego karnawału, ale także Wenecji jako takiej. Choć momentami mamy dysonans polsko-szwedzko-wenecki, to jest to kwestia wyłącznie warstwy obyczajowej „Nic oprócz milczenia”. Natomiast cała podstawa fabularna, zagadka kryminalna i tamtejszy wymiar sprawiedliwości jak najbardziej wtapiają się w tło weneckiego szaleństwa.

Wenecja kilkukrotnie ograniczała karnawałowe zwyczaje poza karnawałem, bo były wykorzystywane w niecnych celach. Jakiż może być lepszy sposób niż ukrycie swojej tożsamości pod tradycyjną maską, a narzędzia zbrodni pod wyszukanym kostiumem? Miasto kanałów, jakim jest Wenecja, ma także tę zaletę, że morderczy występek będzie można znacznie łatwiej zatuszować niż w innych miejscach. Co więcej, zawsze istnieje szansa, że ofiara zostanie uznana za przypadkowe utonięcie, poślizgnięcie z utonięciem, tudzież nadmierne spożycie napojów wyskokowych i utonięcie. Tyle możliwości, wystarczy chcieć! A Magdalenie Knedler udało się wprowadzić czytelnika w ten świat bardzo realistycznie go oddając i nawiązując emocjonalne połączenie z odbiorcą tego wciągającego kryminału.

Mnogość emocji w kreacji głównych bohaterów

Przez całą lekturę "Nic oprócz milczenia", zastanawiałam się czy w poprzedniej części męski bohater również był tak wyraźny jak w tym tomie był Valli. Jeśli tak - to kolejna cecha zasługująca na uznanie i intrygująca wystarczająco mocno, aby sięgnąć po kolejne książki spod pióra Magdaleny. W tej powieści kryminalnej mamy dwójkę głównych bohaterów - panią komisarz i pana komisarza. To nic, że pierwsza jest Polką z pochodzenia i Szwedką z policyjnego doświadczenia, a ten drugi to wenecki outsider. Postać Vallego została nakreślona w bardzo przekonujący sposób. I muszę przyznać, że on jest zdecydowanie bardziej szwedzki od wielu Szwedów ;)

Oprócz pierwszoplanowych bohaterów, autorka przedstawia nam wizję kilku pobocznych postaci, które dobudowują całość kryminalnych puzzli. Bez zbędnego wyjaśniania w didaskaliach o co i komu chodziło w konkretnych momentach. Knedler postawiła na niedomówienia i stopniowanie napięcia, ale ujęte z różnych perspektyw. To skutkuje przepięknym mętlikiem w głowie odbiorcy, tak pożądanym w przypadku kryminałów!

„Kim była Anna? Dopiero tutaj właśnie uznała, że nie wie. Kiedy wyrwała się z kontekstu, odseparowała od przestrzeni, która ją definiowała, i od ludzi, z którymi łączyły ją bliskie relacje. Tutaj była nikim.” [s. 23]

Nic oprócz czyli jak napisać dobry kryminał po polsku ale w szwedzkiej manierze

Magdalena Knedler jest wielokrotnie nagradzaną polską pisarką, która debiutowała powieścią „Pan Darcy nie żyje”. Do tej pory ukazały się trzy tomy w serii o Annie Lindholm. „Nic oprócz milczenia” jest drugą częścią cyklu, którą można spokojnie przeczytać bez znajomości pierwszej. Podczas lektury nie dokuczał mi brak informacji o wydarzeniach z pierwszej części. Byłam dodatkowo wdzięczna za brak zbyt dużych spojlerów, bo dzięki temu z radością zasiądę do lektury „Nic oprócz strachu”. W kwietniu ukazał się trzeci tom – „Nic oprócz śmierci”. Muszę przyznać, że nie tylko podoba mi się konsekwencja z jaką nadawane są tytuły książek, ale także wygląd okładek, które bardzo ładnie się prezentują.

"Nic oprócz milczenia" nie ujęło mnie od pierwszych stron. Zapałałam do niej przywiązaniem dopiero po iluś stronach, bo z początku Anna delikatnie mnie irytowała. Później, w miarę rozwoju sytuacji i otwierania się bohaterki dla czytelnika, jej pobudki stają się bardziej zrozumiałe. Być może lektura pierwszego tomu umożliwia płynniejsze wpięcie się w klimat drugiej części przygód pani komisarz. Nie bez znaczenia pozostaje fakt stopniowego zanurzania się w samej Wenecji, co nawet z irytującą bohaterką, byłoby bardzo przyjemnym doznaniem.

„Nie wiedziała. Co czuła, czego chciała i na czym powinna skupić myśli. Zanim zdała sobie sprawę z tego, co robi, cofnęła się o pół kroku. Przylgnęła do niego plecami i przykryła jego dłonie swoimi, a on pochylił się odrobinę. Stali wpatrzeni w zmierzch zapadający nad Prato della Valle. Anna poderwała się, kiedy usłyszała brzęk szła. Rzeczywistość miała zapach kawy.” [s. 211]

Jeśli szukasz porywającego kryminału, który jest dopracowany w najmniejszym szczególe, to "Nic oprócz milczenia" będzie idealną pozycją. Gdy znudziły Cię skandynawskie i powolne kryminały, ciekawą odskocznią będzie tajemnicza i wenecka atmosfera szaleńczego karnawału. "Nic oprócz milczenia" będzie także dobrą pozycją dla osób ceniących rozwinięte postaci pierwszo- i drugoplanowe, bo przywiązuje czytelnika do ich losów. Polecam!

© Żukoteka - recenzje książek
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci