Menu

Żukoteka - recenzje książek

Żuk czyta książki

Lord Nikt w walce o własną moralność czyli „Młody” Magdaleny Kozak

zukoteka

Aspiracje Vespera sięgają daleko, bo ma o co walczyć. Nowo nabyta rola Lorda otwiera nowe możliwości, ale jednocześnie wymaga nauki wszystkich tych niewygodnych rzeczy, które do tej pory ignorował. Dyplomacja, dwulicowość i sztuczna uprzejmość – czy to przypadnie do gustu świeżo upieczonego Lorda?

Magdalena Kozak Młody

Przy pisaniu recenzji zapuściłam sobie playlistę zgodnie z wybraną przez Magdalenę Kozak na początku każdego rozdziału – idealnie pasuje!

Gdy jesteśmy jednostką w wielkiej grupie wszystko wydaje się uporządkowane, spokojne i nie czujemy presji odpowiedzialności. Vesper jest niesamowitą jednostką. Ma za sobą praktyki u nocarzy, pobyt wśród renegatów i w końcu zdobytą wolność, gdy już nigdzie nie pasował. Całe szczęście ma ze sobą wiernych przyjaciół, których lojalność nie raz została sprawdzona w warunkach najważniejszych – bojowych. Nic tak nie łączy jak wspólnie rozlana i spożywana krew. Teraz wszyscy muszą odnaleźć się w nowych rolach i wcale nie będzie to łatwe ani przyjemne. Czy Vesper okaże się wystarczająco charyzmatycznym przywódcą, aby utrzymać przy sobie swoją drużynę?

Postać Vespera z książki na książką ewoluuje. Nie tylko fakt zmiany stron – raz nocarz, raz regenat, raz nikt. Jego bohater się rozwija, uczy i żyje w zasadzie własnym życiem. Jestem pewna, że wymknął się Magdzie z rąk w ten uroczy sposób, w który wymykają się niektórzy bohaterowie. Dostają określone cechy na dzień dobry, wstrzykujemy ich w konkretny zarys fabularny, a potem idzie jak burza i w zasadzie to nie wiadomo jak się to stało. Dokładnie takie jest odczucie podczas czytania całej serii. Wszystko jest płynne, nie ma żadnych dziwnych implikacji, które burzyłyby wizerunek Vespera jako spajającego całość lordowską klamerką. I od początku w naturalny sposób się do niego przywiązujemy, dzielnie kibicując jego dalszemu przetrwaniu. To jest naprawdę niesamowite w książkach.

Jak wpleść wojsko w świat wampirów?

Magda od zawsze marzyła o wojsku. W jej książkach to czuć, razem z medycznym wykształceniem, które zaszczepiła Vesperowi. Zawodowym żołnierzem została wbrew jasnym przekazom matki i bardzo dobrze na tym wyszła. A razem z nią skorzystały na tym jej książki. Niejednokrotnie czytałam książki, które miały mieć motyw wojskowości, ale był on tylko nikłym tłem do obyczajowej warstwy fabuły. Tutaj tak nie jest. Mimo iż struktury wojskowe bardziej widoczne były w „Nocarzu”, to także „Młody” ma w sobie tę niepowtarzalną atmosferę. Zwykłe składanie broni, wybieranie pocisków, trajektorii lotu pocisku czy proste przegrupowania taktyczne – to wszystko mamy na dzień dobry. Dodatkowo okraszone nieśmiertelnymi i krwiożerczymi wampirami. Czyż świat może być bardziej idealny?

W każdym tomie dostajemy na tacy bardzo dobrze wykreowane postaci, zarówno drugo-, jak i pierwszoplanowe. Nie tylko Vesper jest tutaj bohaterem z krwi i kości, lecz duża część spotykanych na łamach książki wampirów. Nadane przez autorkę imiona wydają się idealnie pasować i czytelnik nawet nie wie, kiedy wpada w otchłań pt. „jeszcze tylko jeden rozdział”. Najnowsza część – „Młody” – wcale nie jest odosobniona w tym aspekcie. Dostajemy starych wyjadaczy, ale autorka prezentuje nam też młody narybek, który sprawnie zazębia się fabularnie z pierwszymi.

„- Serio? – zapytała. – Wykiwaliście obie strony?

- Jesteśmy Rodem Wyjątkowo Wrednych Skurwysynów – oznajmił tryumfalnie Tiro. – Taka prawda, co tu kryć!” [s. 179]

Vesper powraca po 10-ciu latach przerwy!

Pamiętam te piękne chwile słodkiego studenckiego życia, gdy siedziałam w Empiku czytając „Nocarza” i nie moglam się od niego oderwać. „Jeszcze jeden rozdział” powtarzałam sobie. Ze światem Vespera trudno się rozstać. Zwłaszcza gdy ktoś jest zakochany w wojskowości, uwielbia wampiry, które się nie skrzą w słońcu i lubi sarkastycznie okrutne poczucie humoru. Jak usłyszałam o nowej części przygód eks-nocarza i eks-renegata, wiedziałam, że będzie to obowiązkowa pozycja na najbliższe dni. Długo przyszło nam, fanom zdesperowanych polskich wampirów czekać, ale powiem jedno: było warto!

Czytelnikom, którzy nie znają tego świata doradzam zdecydowanie, aby zaczęli od pierwszego tomu. To nie Janet Evanovich, którą można czytać dowolnie. Od pierwszego tomu to konkretna historia, której wyrywkowe czytanie tylko zaburza radość z lektury. Musicie uwierzyć na słowo, że warto poznać przygody Vespera od początku.

Nocarze, renegaci i o co w tym wszystkim chodzi?

Polecam zapoznanie się ze wszystkimi częściami tetralogii, ale w skrócie objaśnię jaki świat wykreowała Magdalena Kozak. Mamy nocarzy, czyli wampiry, które jednak szanują rodzaj ludzki i nie chcą się nimi, ot tak, pożywiać. Aby utrzymać się przy życiu (sic!), popijają podwójnie testowaną neutralną syntetyczną krew. Mają swojego Lorda, który nimi zarządza. Są rodem nocarzy. Rody można porównać do sprawnie działających korporacji, które są unikalne w tym, w czym się specjalizują.

Ród renegatów również ma swojego Lorda i jest mniej wysublimowany, gdy chodzi o spożywanie ludzkiej krwi. Nie mają tutaj żadnych zahamowań. Jak są głodni, idą polować. Ale oczywiście w granicach rozsądku. Nikt nie chce, by wśród ludzi zapanowała panika. Jak można przypuszczać, istnieje duże prawdopodobieństwo, że renegaci nie lubią się z nocarzami.

Są jeszcze trzy inne rody, które warto byłoby poznać podczas lektury – nie chcę zabijać przyjemności z wdrażania w świat Magdaleny Kozak. Warto również nadmienić, że istnieją ludzie, którzy wiedzą o krwiopijcach i wcale nie są z tego faktu zadowoleni. Można ich poznać lepiej przede wszystkim w trzecim tomie serii – „Nikt”.

A co jest w tym cyklu najlepsze? Że mamy świat, w którym wampiry wcale nie chcą się ujawniać! Przecież to zupełnie absurdalne, aby chcieli pokazać się ludziom. Te dziwne pomysły ze „Zmierzchu” to raczej czyste szaleństwo. Wielu ludzi zabiłoby za nieśmiertelność.

„Vesper poczuł nagły ucisk w głowie i klatce piersiowej, wydał zduszony krzyk, jakby wyciśnięto mu z płuc całe powietrze. Przed oczami pojawiły się szeregi cyfr, opatrzone niezrozumiałymi skrótami, pogrupowane w tabele, niczym notowania z giełd. Sunęły z zawrotną prędkością, nic z nich nie rozumiał.” [s. 13]

 

Podsumowując lekturę, muszę przyznać, że celowo czytałam wolno. Tak długa przerwa między „Nikim” a „Młodym” wzmocniła moją czujność. A napawanie się tą książką przychodzi z łatwością na każdej stronie wampirzego świata. I z każdą stroną rośnie smutek, że koniec zbliża się nieubłaganie. Polecam z czystym sumieniem. Mimo dziesięciu lat przerwy, a może nawet z dziesięcioma latami przerwy? To też bardzo dobrze świadczy o danej pozycji!

Tetralogia Magdaleny Kozak została przetłumaczona na angielski i wydana przez wydawnictwo Royal Hawaiian Press! Gratulujemy i oby więcej naszych autorów trafiało na zagraniczne rynki :)

„Vesper pochylił się nad […], przyłożył palce do tętnicy szyjnej. Jest tętno, jest! – pomyślał z ulgą. Zapierdala ze sto dwadzieścia na godzinę…Ale tak dobrze wypełnione? O w dupę: to mój puls, zorientował się od razu. Jasny szlag.” [s. 216]

Za tydzień na łamach bloga wywiad z Magdaleną Kozak, a w nim m.in. o przerwie w pisaniu przygód dzielnego wampira.

P.S.

I tylko w duszy ciągle:

"Hey, hey, hey
Living like we're renegades"

© Żukoteka - recenzje książek
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci