Menu

Żukoteka - recenzje książek

Żuk czyta książki

Gdy teraźniejszość jest nieuchronnie związana z naszą przeszłością w „Milczeniu czasu” Ragnara Jonassona

zukoteka

Na dalekim krańcu Islandii, w małym miasteczku Siglufjordur zapanowała nerwowa atmosfera. Wywołał ją śmiertelny wirus, który wymusza na mieszkańcach całkowite odcięcie od świata. Te ponure chwile, młody policjant Ari Thor, przeznacza na rozwikłanie sprawy sprzed lat.

Milczenie Czasu Ragnar Jonasson

materiały wydawnictwa Amber 

Młody policjant w małym islandzkim Siglurfjordur dostaje do rozwikłania trudną i dawną sprawę, która spędza sen z powiek potomka zmarłej kobiety. Zdarzenie było nietypowe, bo nawet ofiara uznała, że sama pomyliła cukier z trucizną. W tamtych czasach arszenik był nadal dość łatwo dostępną trutką na szczury i faktycznie mogło mieć to miejsce. Brak wszechobecnego prądu i telefonii spowodował, że kobiety nie dało się uratować. Czy Ari znajdzie lukę w dokumentacji i informacjach od osób, które znały rodzinę?

Z drugiej strony spotykamy ponownie Isrun, młodą dziennikarkę telewizyjną, która nie goni za sensacją. Isrun może wyglądać na bezwzględną, ale kierują nią zupełnie inne pobudki niż wieloma kolegami po fachu. Isrun szuka prawdy i, podobnie jak Ari Thor, lubi dochodzić sprawiedliwości. A definiowanie tej ostatniej nie jest takie proste, gdy na szali jest jednocześnie oglądalność. Isrun ma coraz więcej obowiązków, wiele problemów rodzinnych, a dodatkowo trafia na wybitnie delikatną sprawę dotyczącą jednego z czołowych polityków w państwie. Czy prawda będzie ważniejsza niż dyplomacja?

Z ciekawostek, które udało mi się odnaleźć, najciekawszą wydaje się znaczenie imienia Ariego Thora. Ari oznacza po islandzku orła, natomiast Thor to oczywiste nawiązanie do mitologii nordyckiej, w której był on bogiem burzy i piorunów. Ari jest spokojnym mężczyzną, który nie ma wielu przyjaciół. Jego myśli potrafią błądzić ku kiedyś studiowanej teologii, ale w przeciwieństwie do znajdowanej w niej wierze, nadziei i miłości, Ari Thor szuka sprawiedliwości.
 

 

W "Milczeniu czasu" Ragnar dostarcza odbiorcy wielu różnych wątków, nie zapewniając przy tym zatrważającej serce akcji, lecz dojmujący niepokój. Nawet umiejscowienie akcji - w większości w mroźnym i ciemnym Siglufjordur - sprawia, że namacalnie czuć na każdej stronie napięcie. Raz będące wynikiem rozwoju fabuły, a drugi raz odczuć poszczególnych bohaterów przedstawianych przez narratora. Można by rzec - klasyczny skandynawski kryminał, ale ostatnio to może oznaczać szerokie pasmo - od Camilli Lackberg po Jo Nesbo. Powieść Ragnara zaliczyłabym do powolnych książek, w których nacisk jest położony na klimatyczne oddanie emocji bardziej niż na krwawe jatki i policyjne śledztwo. 

Siglurfjordur jak żywe

Ragnar Jonasson prowadzi czytelnika przez to nad wyraz spokojne miasteczko, zagłębiając się w wiele szczegółów. Namacalnie czuje się chłód wyzierający zza drzwi każdego domu i próbujący wcisnąć się w najmniejsze jego szczeliny. Siglufjordur zimą potrafi być niezwykle ponure.  Jeśli dodamy do tego nerwową atmosferę związaną z przymusową kwarantanną i niemożność swobodnego poruszania się, otrzymujemy wyjątkowo przejmujący widok. 

Milczenie czasu Ragnar Jonasson

print screen Google Maps

Pięknie opisana jest podróż Ariego z pastorem z Siglufjordur do Hedinsfjordur (str. 108). Jedyne światło oświetlające ten ostatni wydobywa się z tunelu, który prowadzi z Siglufjordur. Ten długi tunel drogowy otwarto dopiero w 2010 roku, zatem na długo po historii z nierozwikłanej sprawy, którą próbuje rozwiązać Ari. Otaczająca zwiedzających wszechobecna ciemność może potęgować wrażenie samotności, niebezpieczeństwa i pustki. Jednocześnie wystarczy unieść wzrok, aby zobaczyć rozgwieżdżone niebo, które wywołuje zachwyt nawet mimo tak niesprzyjających okoliczności. 

„Siglufjordur zawsze było spokojne, ale teraz wydawało się zbyt ciche. Na ulicach żywej duszy. Jakby Ari Thor był jedynym mieszkańcem miasta duchów. Ludzie bali się wychodzić i nie było widać śladu życia, a cisza była tak kompletna, że aż niepokojąca.” [s. 104]

 

Drobne smaczki dodają lekturze niepowtarzalnego uroku

W "Milczeniu czasu" dostajemy dość ponury kryminał z minimalną akcją, ale największą zaletą książek Ragnara są drobne wtręty, które pozwalają czytelnikowi jeszcze bardziej poczuć klimat opowiadanej przez niego historii. Dokładnie tak jest w "Milczeniu lodu", gdzie oprócz nastrojowego opisu Siglurfjordur, dostajemy bonusy w postaci przeglądu starej kinematografii oraz możliwość zapoznania się ze starą sprawą, która została uznana jako samobójstwo. Oba te elementy żyją w tle fabuły, a Ari Thor nie jest tak wyraźnym głównym bohaterem, do jakich przyzwyczaiły nas inne kryminały.

„Projektor włączył się z terkotem. Ari Thor czuł się tak, jakby po raz pierwszy w życiu był w kinie. Hedinsfjordur sprzed sześćdziesięciu lat ukazało się w całej swojej chwale, przeszłość wróciła do wspaniałego życia.” [s. 146]

 

Ragnar Jonasson sprzedał prawa do swoich książek w kilkunastu krajach i są one chętnie czytane przez miłośników kryminałów. Z wykształcenia jest prawnikiem i wykłada prawo autorskie na uniwersytecie w Reykjaviku. Już z wieku 17. lat zaczął tłumaczyć powieści Agathy Christie na islandzki! W 2015 roku, dla odmiany od spokojnego Ari Thora, zaczął pisać powieści z kobiecym charakterem w rolach głównych - cykl z Huldą Hermannsdottir. "Milczenie czasu" to czwarta książka cyklu o detektywie Arim Thorze.Przypadnie do gustu amatorom książek skandynawskich, ale tych z naprawdę powolną akcją. Tutaj nie ma szybkich momentów. Jesteśmy my i samotność, pustka i wszechobecny mróz. Sprzyjająca refleksji, a jednocześnie, przez zapewnienie wielowątkowości, nie jest dołującą lekturą.

„Milczenie czasu” to ten rodzaj książki, przy której czas spowalnia. Lektura pochłania nas całkowicie, przenosimy się razem z bohaterami do Siglufjordur, by okiem obserwatora rejestrować wszystkie wydarzenia. Czujemy tę pustkę na ulicach i w sercach. Razem z nimi wypełnia nas strach o własne życie. Polecam!

© Żukoteka - recenzje książek
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci