Menu

Żukoteka - recenzje książek

Żuk czyta książki

Ezekiel Siódmy w pełnej gotowości do wykonania swojego najtrudniejszego zlecenia

zukoteka

Ciągnie swój do swego? Zmierzamy razem z Ezekielem do lodowatego i pełnego zła Rewersu. Zostawiamy trochę z boku całą Apokalipsę i ruszamy z osobistą wendettą, która przy okazji przyniesie biednemu Komornikowi sowitą zapłatę. Apokalipsa Apokalipsą, ale żyć trzeba!

Komornik Rewers Michał Gołkowski

fot. copyright Empik

Ezekiel miał niefart. Jego zlecenie na pewnego złoczyńcę ciągle nie zostało wykonane. Już nawet nie chodzi o to, że Góra zacznie się pieklić (he he ). To już jest na poziomie personalnym! Jak to, że on Ezekiel Siódmy, legalny Komornik, nie jest w stanie doprowadzić do egzekucji wierzytelności?! Poza tym ów ekstremalny zbieg zalazł mu za skórę zbyt wiele razy, aby można było to przełknąć jak Nefilim twoją duszę.

Oczywiście spotykamy znów Azraela czyli „Anioła Stróża” naszego wdzięcznego Komornika. Jego dialogi z Ezekielem porażają sarkazmem i cynizmem, bo cóż zostaje człowiekowi skazanemu na koniec świata i nieuchronną dezintegrację? Drugi tom przygód Ezekiela ukazuje szaleństwo, które ogarnia świat. Pokazuje najróżniejsze reakcje ludzi na zapowiedziany dawno temu Sąd Ostateczny. A oprócz tego, „Komornik. Rewers” po prostu robi wodę z mózgu w ten przepiękny, wciągający sposób.

Na koniec chciałam dodać, że jestem zachwycona faktem, o którym wiedziałam, że nastąpi. Melekesz wrócił! Toż to taki słodki sfinks, którego aż chciałoby się poczochrać. Żeby było jeszcze lepiej, jak dotrwacie do końca „Komornika++” i nie padniecie po drodze ze zgrozy, śmiechu tudzież zniesmaczenia to poznacie jego kolegów (sic!).

„- Jesteś naprawdę uparty, Emisariuszu. – Sfinks odwrócił się od rozprutego automatu z napojami. Nawet z umorusanym pyskiem i plując przy każdym słowie obłoczkami czekolady w proszku, wyglądał co najmniej majestatycznie . – Nadal nie jestem w stanie zrozumieć, skąd wy, ludzie…” [s. 320]

Cynizm w kooperacji z absurdem czyli nieudanej Apokalipsy ciąg dalszy

Wstyd się przyznać, bo Apokalipsa, ludzie umierają, cierpią męki i katusze niestworzone, a ja co drugą stronę bezczelnie padałam ze śmiechu. Czasem raziło po oczach takim paradoksalnym wypaczeniem, że bardziej udanej dla człowieka Apokalipsy nie mogę sobie wyobrazić. Ot, czasem wpadnie jakiś Cherubin-wariat, który wysławiać się i tak elokwentnie nie potrafi, ale za to solidnie spali całą wioskę.

Jak będziemy mieć niefart to zjadą się na nas jednocześnie stwory Rewersu i wcale nie piękniejsze paskudy Góry. Wtedy faktycznie pasztet jest niezły i nie ma czego zbierać. Jeśli przyślą wyjątkowo skuteczną grupę z Serafinami na czele, to też za daleko się nie ucieknie. Komornicy również potrafią mieć swoje perswazyjne sztuczki, gdy ktoś próbuje bezczelnie odwlekać pobranie długu. Cała otoczka warstwy fabularnej, język i wykreowane postaci są tak plastyczne, że chodzimy po tej znękanej Ziemi razem z Ezekielem.

To dzięki tej podróży poznajemy takie urocze widoki jak Powróceńców, którzy doskonale zdają sobie sprawę z tego, że nie żyją, ale chcą żyć nadal! Zombie są głupie. Podobnie jak Cienie Rewersu, które tylko wykonują rozkazy (zombie szukają głównie jedzenia). Ale Powróceńcy to co innego. Ich ciało ulega rozkładowi, niemniej główka pracuje! Sceny z nimi w „Komorniku ++” są tak uroczo-absurdalno-śmieszne, że można by nakręcić krótkie filmiki z ich udziałem. Choć przyznam, zastanawiałam się za każdym razem czy w końcu jednak nie zjedzą Komornika. To takie wypaczenie mola książkowego.

„- Zabiłeś typa. Tak mu przedzwoniłeś w ten łysy łeb, że aż się nogami nakrył. I jeszcze potem o asfalt walnął czołem.

- Skąd miałem wiedzieć, że nie ma czapki pod kapturem…” [s. 42]

Jak skutecznie przerazić czytelnika czyli istoty Rewersu

W „Komornik. Rewers” dostajemy to, czego pragnęliśmy od czasów pierwszego „Komornika”! Mamy istoty czystego ZŁA! Z punktu widzenia zwykłego śmiertelnika to już chyba nie jest tak bardzo oczywisty podział Niebo-Piekło. Jedni i drudzy zabijają, choć ponoć robią to z innych pobudek. Grunt to pozbyć się ludzi, a kto to zrobi, to nie jest tak istotne, prawda?

Dostajemy na wynos Ślepiora, który jest idealnym kandydatem do obławy na zamki i wioski – wystarczy że nieszczęśnik zapatrzy się w jego czarujący wzrok i przepada z kretesem. Rewersowe istoty są ciut mniej estetycznie wypielęgnowane w przeciwieństwie do sług Góry. Mogą składać się na przykład z kilkuset ciał złączonych w jedno wielkie cielsko. To przecież bardzo poręczna broń do zmasowanego ataku, prawda?

Nefilimy spotkaliśmy już w pierwszej części postapo Gołkowskiego, ale dalej budzą niekłamany respekt i bojaźń iście bożą. Zwłaszcza jak wyobrazicie sobie takie monstrum przemykające na grzbiecie wymienionego wyżej paskudztwa składającego się z nieznanej liczby ofiar. Każdemu rumak podług zasług?

Jeśli spodziewacie się ostrej jazdy bez trzymanki  a świecie, w którym najważniejszym celem jest zabicie ludzkości – „Komornik. Rewers” spełni wasze oczekiwania w stu procentach! Jeśli szukacie dobrej powieści z mocno wyróżniającą się główną postacią – trafiliście idealnie! Gdy myślicie, że nic was już nie zdziwi w książkach –również polecam. Jak lubicie różne fajne potworki ograniczone wyłącznie wyobraźnią autora, jesteście we właściwym miejscu. Ogólnie absolutnie nie wiem do czego się przyczepić :(

A wiem! Nie dostałam do książki żadnego pluszowego Cherubinka, chociaż wnioskowałam o to wielokrotnie. Po prostu żal!

Tutaj znajdziecie świeżutki wywiad z autorem. A nieco dalej, recenzję pierwszego tomu komorniczej trylogii.

© Żukoteka - recenzje książek
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci