Menu

Żukoteka - recenzje książek

Żuk czyta książki

Cholernie dobrzy policjanci z Filadelfii w "Mordercach" W.E.B. Griffina

zukoteka

Morderstwo policjanta nigdy nie uchodzi płazem. Inna sprawa, że z reguły budzi także wątpliwości, co do odpowiedniego morale nieszczęsnego denata. Jego śmierć z pewnością nie była dziełem przypadku. Najważniejsze pytanie czeka na odpowiedź: kto zyskał najwięcej na jego zniknięciu?

Mordercy W.E.B. Griffin

 fot. materiały wydawnictwa Zysk i S-ka

Jerry Kellog, bo tak nazywał się ów denat, całkiem niedawno stracił żonę na rzecz...innego policjanta. Na mieście powiadają, że kobieta nie odchodzi od jednego policjanta do drugiego, bo nie może wytrzymać z jego poświęceniem dla zawodu. Czy warto szukać poszlak w tym obszarze? A może wydział, w którym Kellog pracował ma z tym coś wspólnego? Nieśmiało szemrane plotki głoszą, że wydział antynarkotykowy jest najlepszy, ale w braniu łapówek. Ciężkie oskarżenia, których policjanci pracujący nad śmiercią Kelloga nie bardzo chcą brać pod uwagę.W końcu to ich bracia, prawda? A raz rzucone oszczerstwa nie znikają, nawet gdy zostaną wybielone. 

W.E.B. Griffin wykreował zawiłą fabułę, której bohaterowie lawirują w labiryncie niedomówień, dyplomacji i kłamstw, aby dojść do prawdy. Wszystko w tej książce ma swój cel i nie ma niepotrzebnych zdarzeń. Jest za to akcja, odrobina romansu i duża dawka policyjnego żargonu. Dodając do tego świetne tłumaczenie Ewy Wojtczak otrzymujemy wciągającą lekturę na co najmniej kilka wieczorów!

Wiarygodność bohaterów ponad wszystko

W.E.B. Griffin nakreśla swoje postaci z kreślarską precyzją. Większość tych, którzy mają znaczenie fabularne jest opisana co do centymetrów i kilogramów (!). To świadczy nie tylko o skrupulatnym zaplanowaniu książki, lecz także umożliwia czytelnikowi zbliżenie się ze swoimi wyobrażeniami do wizji samego pisarza. A wizja jest zacna i warta zapoznania się z innymi tomami autora. Griffin stworzył świat filadelfijskiej policji, którą obserwujemy bacznie na każdej stronie książki. Wciągająca fabularnie, ale zatrzymująca przede wszystkim intrygą i warstwą samych funkcjonariuszy.

Uroczy Jesus Martinez, którego sarkazm dorównuje spokojnemu charakterowi Jasona Czarnego Buddy Washingtona. Detektyw Matthew Payne jest z kolei pełen entuzjazmu dla swojej pracy, którą wykonuje wbrew rodzinie i wiecznie niezadowolonej narzeczonej. Inspektor Peter Wohl to z kolei mistrz dyplomacji i umiejętności rozgryzania ludzi, który poległ na nieszczęśliwej miłości do niewłaściwej osoby. Dla każdego znajdzie się w "Mordercach" postać, którą od razu polubi, znienawidzi i pokocha!

Na wielki plus zasługują wstawki do książki. Mamy możliwość przeczytania raportów z miejsc zbrodni lub laboratorium kryminalistycznego. Fani CSI będą zachwyceni! 

 

O policjantach w wojskowy sposób

Czytając "Morderców" stopniowo zaczyna się dochodzić do wniosku, że ktoś musiał większość z nich solidnie wymusztrować! I to bardzo pozytywnie wpływa na odbiór bohaterów i fabuły. Dzięki temu nasi filadelfijscy policjanci nie są rozlazłymi ślimakami szukającymi wszędzie pączków z dziurką. Nie bez znaczenia jest fakt, że sam autor ma doświadczenie w wojsku. To nadaje realizmu fabule i to naprawdę czuć podczas lektury.

Ową lekkość czytania "Morderców" zawdzięczamy przede wszystkim umiejętności stworzenia bohaterów z krwi i kości. Każdy rozdział mógłby być kolejnym odcinkiem wciągającego serialu sensacyjnego o niezwykle rezolutnych detektywach w Filadelfii.  Zdyscyplinowani przez burmistrza Carlucciego, wiedzą gdzie jest granica czynności, które mogą wykonywać bez jego wiedzy lub za jego pozwoleniem. Jako były policjant, burmistrz lubi mieć kontrolę nad miastową policją, ale sprawuje ją w tak wdzięczny i odpowiedzialny sposób, że wszyscy podporządkowują się temu bez szemrania. Choć nie zawsze zgadzają się z jego decyzjami, to umieją uznać jego wyższość i ufają w jego osąd. Nie co dzień spotyka się w powieściach tak charyzmatyczne i jednocześnie pełne dyplomacji i wrażliwości postaci.

 

"Mickey równie dobrze jak funkcjonariusze znał policyjne skróty radiowe. "Pięć Dwa Dziewięć Dwa, Trzy Sześć Dziewięć po służbie" znaczyło, że ktoś zgłasza odkrycie zwłok gliniarza po służbie." [s. 21]

Jak napisać dobrą literaturę z intrygującą fabułą i rzeczywistymi bohaterami?

W. E. B. Griffin to amerykański autor powieści sensacyjnych i wojennych. Jego wojenny cykl Braterstwo Broni okazał się światowym bestsellerem, do którego potem dołączyła, także wojenna, seria Korpus, a później stricte policyjna Odznaka honoru. "Mordercy" to ostatni przetłumaczony na polski tom z cyklu Odznaka honoru, traktującego, dla odmiany, o filadelfijskiej policji. Najnowsza seria Tajne Operacje jest wydawana przez wydawnictwo Rebis i jest osadzona w realiach Zimnej Wojny.

Dla czytającego istotnym jest fakt, że sam Griffin służył w wojsku i to dwukrotnie. Zna realia wojny i wojskowe zwyczaje oraz standardowe zachowania, co widać w jego książkach. Realizm w wojennych lekturach jest jedną z najistotniejszych rzeczy, która przyciąga czytelnika. Za takie książki biorą się bowiem zazwyczaj pasjonaci danego wycinku historycznego.

"Rzeczywiście był to detektyw Jesus Martinez, zwany Hezusem, niewysoki (ledwo przekraczał departamentowe minima w kwestii wzrostu i wagi) mężczyzna o oliwkowej karnacji, z zamiłowaniem do złotej biżuterii i obcisłych garniturów od Krass Brothers." [s. 80]

Podsumowując, "Mordercy" W.E.B. Griffina pokazują, jak można napisać kawał porządnej literatury sensacyjnej, w której los bohaterów nie pozostawi czytelnika obojętnym. Podczas lektury czujemy się naocznymi świadkami wydarzeń, które widzimy z różnych perspektyw. Kobiety docenią Jasona Washingtona za jego ogromną miłość do żony i elokwencję. Mężczyzn zachwyci precyzja policyjnej pracy i ukryta za tym głębsza intryga.

© Żukoteka - recenzje książek
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci