Menu

Żukoteka - recenzje książek

Żuk czyta książki

Złapani w "Ogień krzyżowy" Nancy Kress

zukoteka

Ludzka kolonia we wszechświecie, na planecie bardzo podobnej do Ziemi. Inspekcja i adaptacja. Nowa roślinność, ogromna przyjemność z poznawania całego ekosystemu. Intrygujące zwierzęta, którym próbujemy przypisać ziemskie nazwy. Nikt się nie spodziewał, że w tej idylli, w kosmosie, napotkamy Obcych! Szaleństwo!

Nancy Kress Ogień krzyżowy

Jake Holman wyrusza w stronę nowej ziemskiej kolonii na planecie zwanej swojsko Zielnikiem. Zahibernowani ludzie jeszcze nie wiedzą co ich czeka. Uciekają z Ziemi, dla której nie ma już ratunku. Z naszej planety zabrali się także świetni naukowcy, którzy są gotowi sprostać wyzwaniu utworzenia nowej kolonii na obcej planecie. Oczywiście nieprzypadkowo jest wśród nich genetyk, świetny biolog oraz czołowi znawcy ludzkiej anatomii. Ludzkość dobrze się przygotowała - w końcu zamierzają zacząć od nowa.

Całość trochę przypomina cykl "Frontlines" Marko Kloosa, ale jest o niebo gorzej napisany. Może to kwestia tłumaczenia, czy ktoś czytał to w oryginale i jest mi w stanie powiedzieć, że Nancy Kress to naprawdę dobra lektura sci-fi?

Jak na pierwszy tom cyklu Crossfire, to dość dużo czasu musiałam poświęcić na zrozumienie o co dokładnie chodzi, jakie jest tło powieści i czemu tak. Nie było to dla mnie tak intuicyjne, jak w innych książkach science fiction. Nie proszę o prowadzenie za rączkę podczas powieści. Ale Nancy Kress nie funduje mi takiego wstępu do jej wszechświata jakiego potrzebuję, by zachęcić mnie do dalszej lektury. Doskonale zdaje sobie sprawę, że to może być jednocześnie dla wielu czytelników plus tej powieści.

Rozkład ludzkości na czynniki pierwsze

Za co należy się ogromny plus tej książce? Za psychologiczne przedstawienie naszych wad i zalet. Kolonizujemy nowe miejsce. Możemy zacząć od zera! Mamy masę pomysłów na nowe nazewnictwo dla fauny i flory. Ogarnia nas szał nowości i intryguje możliwość otrzymania swoistego tabula rasa dla ludzkości. Niektórzy próbują pogodzić się z naturą i odrzucają technologię. Inni próbują przedefiniować swoją moralność i zacząć żyć w większej harmonii z otaczającym światem, ale bez jawnego porzucenia przydatnych narzędzi. Widzimy zmagania z tym, z czym na Ziemi też nie umiemy sobie poradzić. Jak dbać o Ziemię przy takiej ilości ludzi i jak nie zrobić z Zielnika drugiej, zniszczonej planety, z której będzie trzeba uciekać?

Bohaterowie tej książki są irytujący. Wszyscy bez wyjątku. I chociaż powyższe doceniam naprawdę bardzo, bo zostało błyskotliwie zaakcentowane, to przez całą lekturę nie mogę się oprzeć wrażeniu, że wszyscy rozbudowani bohaterowie zostali stworzeni po to, by odbiorcę zirytować. Nie ma w "Ogniu krzyżowym" ani jednej postaci, którą mogłabym polubić. A denerwują wszyscy, od tajemniczego Jake'a, po magicznie porozumiewającą się ze Zwierzakami córkę Shipleya. Nie wspominając o wariatce, która mogłaby spokojnie sabotować całą akcję, a nie została za to przykładnie ukarana w żaden sposób,

Zwierzaki i Badyle czyli pełnowymiarowy Obcy w stylu Nancy Kress

Skrzyżowanie tyranozaura z aligatorem wydaje się dość kuriozalne, ale jak dodamy do tego fakt, że mówimy o obcych, wszystko powoli się rozjaśnia. Jedne z nich są spokojne i osowiałe (najwyraźniej mają coś z mózgiem!), drugie agresywne i wyraźnie broniące terytorium. Podobał mi się fakt, że kolonizująca ludność chciała je najpierw poobserwować, aby zrozumieć. To prawidłowy tok myślenia naukowca. Oczywiście nie wszystko jest takie proste, jak człowiek obserwuje zwierzęta i nie umie się nie wtrącać do ich życia, prawda? Kolejny aspekt, który Kress porusza w tej powieści. Człowiek versus zwierzę - uwielbiamy oceniać ich działania według swojego kodeksu postępowania, zapominając, że one mają swój kod zachowań. 

Nancy Kress została wielokrotnie nagrodzona za swoje powieści i to mnie trochę zmyliło. Miałam nadzieję na wciągającą fabularnie opowieść, która zabierze mnie w ogień krzyżowy walk ludzie versus obcy. A tu psikus. Walki owszem są, obcy owszem są, ale takie to wszystko nie do końca logiczne. Obcy rozumieją nas, my rozumiemy obcych, bo wystarczyło mieć odpowiednią maszynę tłumaczącą. Fart chciał, że oczywiście ta maszyna nie miała problemu z językiem angielskim! Doprawdy, cud. 

"Ogień Krzyżowy" Nancy Kress zadowoli amatorów twardego science fiction, którzy większą uwagę zwracają na ilość nauki ujętej w książce niż specyfikę bohaterów i rozwój fabuły. Nie polecam dla fanów space opery, bo zmęczyliby się podobnie jak ja. Jeśli nigdy wcześniej nie sięgaliście po literaturę sci-fi to również nie zalecam jako pierwszej książki z gatunku - zdecydowanie zniechęci do dalszych poszukiwań w tym obszarze.

© Żukoteka - recenzje książek
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci