Menu

Żukoteka - recenzje książek

Żuk czyta książki

Dlaczego kochamy i jak rozebrać miłość na czynniki pierwsze - o tym w "Anatomii miłości" Helen Fisher

zukoteka

Miłość zawsze rozpatrujemy sercem. Jednoznacznie kojarzy nam się z tym uroczym kształtem, który chętnie rysujemy będąc w stanie zakochania. Podczas gdy cała nasza miłość kryje się w naszych głowach i da się sprawnie wytłumaczyć zjawiskami neurobiologicznymi. 

pobrane

Prowadzenie badań nad uczuciami nie jest proste. Miliony skanów mózgu milionów osób. Wytrwałe analizy, czemu tak wyglądają w określonych sytuacjach, a czemu różnią się w innych. To wszystko zajmuje dużo czasu, ale jest niesamowicie pasjonujące. Prawie tak, jak neurobiologia sama w sobie. Przynajmniej raz w życiu zadajemy sobie pytanie: czy ja naprawdę kocham? Potem lawinowo następują inne refleksje. Dlaczego akurat tę osobę? A może kocham ją mniej niż poprzednią? Czy jak mówię "kocham Cię" po 20. latach to nadal mówię prawdę? Takie książki jak "Anatomia miłości" wiele nam wyjaśniają w aspekcie biologicznego pojmowania naszych emocji, za co ogromny plus!

Dr Helen Fisher jest antropologiem, której badania skupiają się wokół miłości oraz atrakcyjności w życiu człowieka. Napisała wiele artykułów naukowych w tym obszarze i popełniła również ten zbiorczy zestaw informacji na temat miłości. Oczywiście "Anatomia miłości" nie wyczerpuje tematu i nie jest skończonym zbiorem ciekawostek dotyczących miłości. To po prostu skondensowany zbiór hipotez i argumentów za oraz przeciw, które padają najczęściej w aspekcie zrozumienia czemu tak naprawdę kochamy.

Istotnym jest fakt, że mamy tutaj do czynienia z drugim wydaniem tej książki, które jest odświeżone całkowicie. Aktualizacja nie polegała tutaj na dodaniu kilku rozdziałów, lecz na uaktualnieniu wiedzy znajdującej się w książce o wszystkie nowe informacje w posiadaniu dr Helen Fisher, zatem zmiany są naprawdę znaczące.

Zakochanie, miłość i przyzwyczajenie - czy umiemy wzniecać ogień zakochania w innej fazie uczucia?

Skany naszego mózgu jasno pokazują, że umiemy żyć w stanie permanentnego zakochania mimo długiego stażu związku. Gdy kogoś kochamy mamy bardzo aktywne pole brzuszne nakrywki w mózgu, które jest odpowiedzialne za pragnienie, motywację. To nam skutecznie zapewnia huśtawki poziomu dopaminy w organizmie, co tak popularnie lubimy nazywać czuciem chemii do drugiej osoby. Oczywiście te stany nie są jednakowe dla wszystkich osób, ale wśród badanych uczestników wielu było takich, którzy nadal swoim mózgiem odczuwali podobne emocje, jak ludzie, którzy dopiero się zakochali. 

Utrzymanie tego ognia miłości, który rozpala nam pewne ośrodki w mózgu, nawet po kilkudziesięciu latach, na widok ukochanej osoby, jest niesamowicie trudne. Jednym się udaje, inni dążą do tego całe życie, ciągle zmieniając partnerów. We wszechobecnym pośpiechu często nie chcemy dać szans danemu związkowi. A czasem nie jest problemem nasz ówczesny partner, lecz nasza niemożność porozumiewania. Podobnie jak Hanna Rydlewska, także dr Helen Fisher jest zwolenniczką nurtu Slow life, który ma być swoistym remedium na życie w ciągłym pośpiechu i stresie.

Żeby było jeszcze ciekawiej, te same ośrodki w mózgu są aktywne podczas stanu zakochania i odrzucenia.

Czy człowiek jest zdolny do monogamii?

Uwielbiam norniki preriowe. To te małe słodkie zwierzątka, które łączą się pary na całe życie. Zawsze nas to wzrusza. Umiejętność życia z jedną osobą przez wiele lat. Dlaczego? Bo to bardzo trudne. Ciągła zmiana partnerów jest o niebo prostsza. A jeszcze lepsza jest możliwość posiadania kilku jednocześnie. Przecież ten drugi może mieć lepsze cechy tego pierwszego, ale i tak kocham tego pierwszego, prawda?

Gdy poruszamy temat monogamii, zawsze przychodzi nam na myśl: to tylko mężczyźni pragną posiadać haremy! A to nie tylko mężczyźni tego pragną, a jeśli już to z zupełnie innych powodów. Dla mężczyzny im więcej ma kobiet, tym większa szansa na przekazanie jego puli genów dalej, w imię lepszego świata! Dla kobiety to z kolei lepsza sytuacja materialna i większe szanse na przetrwanie. Ileż to razy słyszeliśmy, że pewna pani miała na boku innego pana, który po prostu zapewniał jej większe rozrywki cielesne, ale to mąż ją utrzymywał, więc nieracjonalne byłoby odejście od swojego źródła utrzymania. Ot, podstawowe potrzeby musimy mieć zaspokojone, by sięgać po potrzeby wyższego rzędu. 

Jeśli stawiamy sprawę jasno - mamy otwarty związek i pozwalamy sobie na takie rozwiązania, sytuacja przedstawia się zupełnie inaczej niż gdy celowo zdradzamy, ale nie chcemy stawić czoła konsekwencjom swoich czynów. Takie związki też potrafią być zdrowe i nie są wcale czymś nadzwyczajnym. Nie są powszechnie reklamowane, nie są oznajmiane wśród znajomych, bo cieszą się raczej złą sławą. A wiemy, że raz przylgnięta łatka nie odchodzi tak łatwo. 

Miłość - uzależnienie czy autentyczne emocje?

Badania na mózgu wyraźnie pokazują, że miłość potrafi aktywować te same obszary nagrody, co różnego rodzaju używki. Stąd można wysnuć jasny wniosek - miłość jest uzależnieniem! Ale oczywiście pozytywnym. Ciężko mi się przestawić na takie myślenie o miłości. To kwestia jawnej konotacji tego słowa z czymś negatywnym i gorszącym. A przecież miłość ma być piękna i, co najwyżej, bliżej nieuzasadniona. Z pewnością na etapie zakochania czujemy się niesamowicie uzależnieni od obecności tej drugiej osoby. Potem, wraz z rozwojem związku, nie jest to już tak zauważalne, bo poziom wazopresyny i oksytocyny nie jest tak wysoki w naszych organizmach. 

Jeśli moja recenzja zachęciła was do świata pełnego miłości, to koniecznie zobaczcie stronę https://theanatomyoflove.com/. Znajdziecie na niej testy, świetne nagrania wykładów dr Helen Fisher i ogólne informacje o badaniach dotyczących miłości.

Podsumowując, "Anatomia miłości" Helen Fisher to pasjonująca książka dla każdego fana neurobiologii oraz antropologii. Znajdziecie tu wszystko, co chcielibyście wiedzieć o miłości, przywiązaniu, namiętności czy zdradzie. Nie ma utartych frazesów, których nie dałoby się wytłumaczyć naukowo! Polecam dla osób, którym delikatny żargon naukowy nie jest straszny. Jeśli szukacie czegoś bardziej popularnego niż popularnonaukowego to bardziej bym polecała "Slow sex. Uwolnij miłość" w wykonaniu Hanny Rydlewskiej i Marty Niedźwieckiej.

© Żukoteka - recenzje książek
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci