Menu

Żukoteka - recenzje książek

Żuk czyta książki

Gdy rodzinna podróż okazuje się wyprawą w głąb wspomnień czyli Petra Soukupova i "Pod śniegiem"

zukoteka

Trzy siostry plus dzieci. Podróż jednym samochodem na urodziny taty. Co może pójść nie tak? Okazuje się, że wszystko i nic. Ta jedna wycieczka okaże się idealnym momentem na eskalację utajnionych konfliktów. 

Pod śniegiem Petra Soukupova

Zboczenie od nadmiaru liczby przeczytanych kryminałów spowodowało, że czekałam na jakąś ofiarę! I znalazłam ją, ale morderstwo było czysto platoniczne. Petra Soukupova zamordowała rodzinę jako instytucję, która zawsze i wszędzie będzie najważniejsza. W „Pod śniegiem” dostajemy obraz rodziny z pozoru normalnej, dla której ta wyjątkowa podróż w jednym kierunku staje się metafizyczną podróżą w przeszłość ku zatajonym konfliktom i zakopanej głęboko prawdzie, której nigdy nie chcieli usłyszeć.

Autorka wrzuciła czytelnika w wir wydarzeń, których autentyczność sprawia, że od samego początku siedzi on w samochodzie razem z wszystkimi bohaterami tego dziwnego sitcomu. Rodzinna Blanka, zrównoważona Olga i niepokorna Kristyna. Jedziemy jako niewidoczny pasażer, który bezwstydnie podgląda myśli każdej z sióstr i jako jedyni znamy pełny obraz sytuacji. Sytuacji, która może przytrafić się każdemu i wszędzie. Dlatego „Pod śniegiem” jest tak prawdziwa, bo jej uniwersalizm wymusza na nas refleksje nad obszarami, które może do tej pory chowaliśmy wstydliwie pod poduszką. Przecież to nie może zdarzyć się nam, prawda?

Nie zadawaj pytań, gdy nie chcesz usłyszeć odpowiedzi

Prawda jest jedną z najtrudniejszych wartości, które w sobie cenimy. Jednocześnie szukamy w swoich partnerach i bliskich szczerości i zaufania, z drugiej strony niekoniecznie chcemy słyszeć wszystko, aż do bólu. Wolimy tak zwane białe kłamstwa lub prawdę, ale tylko tę w wygodniejszej wersji, która nie zburzy naszej strefy komfortu. Ot, nie jesteśmy tak twardzi za jakich lubimy się uważać i prawda po prostu boli. Trafnie celuje w nasze ego i kruszy skutecznie zbudowaną samoocenę. Wybieramy zatem takie rozwiązania i tak obchodzimy różne sytuacje, aby nie trzeba było wyruszać w tę oczywistą drogę autodestrukcji. 

Petra Soukupova raczy nas nie tylko relacjami występującymi między siostrami, oj nie. Mamy w "Pod śniegiem" pełną gamę stosunków międzyludzkich. Autorka pokazuje nam jak odbieramy tę samą sytuację z różnych perspektyw, jak bardzo wszystko zależne jest od nastroju, zawirowań życiowych i naszych osobistych uwarunkowań. Podróżujemy w głąb wspomnień, które ukształtowały teraźniejszość i widzimy, jak wiele z tych rzeczy można było zrobić inaczej i wszystko uległoby kompletnej odmianie. Każda z przedstawianych bohaterek jest inna i wnosi w lekturę książki powiew świeżej wizji na różne tematy. Petra pokazuje aspekt wybrania życia rodzinnego ponad karierę, co w obecnych czasach jest bardzo ważnym tematem. 

Drobiazgowy rozbiór postaci i instytucji rodziny

Najbardziej wyrazistą postacią w "Pod śniegiem" jest Marie, matka Blanki, Olgi i Kristyny. To jej kwestie są wyraźnie odróżnione od reszty tekstu, co także sugeruje, że ich waga różni się od całej reszty tekstu. Każdy konflikt, który obserwujemy jest tak autentyczny, że odnosimy wrażenie czytania literatury faktu, a nie zmyślonej powieści obyczajowej, z fikcyjnymi bohaterami. Petra tak umiejętnie zarządza stopniowym rozbiorem psychologicznym każdej z sióstr, że z każdą stroną wydają nam się coraz bliższe. W zasadzie gdy zamykałam książkę, czułam niedosyt. Pozostały mi w głowie pytania, na które nie znalazłam odpowiedzi i brakowało mi "właściwego" zakończenia. Niemniej w następnej sekundzie doszłam do wniosku, że to wszystko zostało sprowokowane celowo i ta fabuła nigdy nie miała za zadanie pozostawić wszystkich bohaterów w odczuciu błogiego szczęścia. A czytelnik razem z nimi pozostaje w stanie swoistego zawieszenia i wie, że cokolwiek zrobi - jego życie zmieni się na zawsze. Piękna sprawa.

W książce dla dzieci "Bercik i niuniuch" Petra również zawarła wiele wartościowych wniosków, schowanych pod warstwą przyjazną dla młodszego odbiorcy. Tutaj, w "Pod śniegiem", postawiła na dosadne przesłanie, które wymusi na odbiorcy jasne przemyślenia - prawda boli, ale jest bardzo potrzebna, abyśmy mogli niejednokrotnie ruszyć z miejsca w swoim życiu. 

Jak świetnie ująć tyle psychologicznego materiału w jednej z pozoru obyczajowej powieści

Gdy już przeszłam do porządku dziennego nad tym, że jedyną ofiarą w tej książce jest rodzina, to miałam niezłą zagwozdkę z przyzwyczajeniem do stylu Petry. Tym, co najbardziej rzuca się w oczy jest brak jakiegokolwiek podziału stylistycznego na monologi versus dialogi. Wszystko jest jedną wielką treścią, co zazwyczaj jest strasznym mankamentem, który niemal uniemożliwia czytanie. Tymczasem w „Pod śniegiem” po prostu się zanurzyłam. Przywykłam do tego, jak serwowana jest mi treść i szczerze mówiąc – spodobało mi się. Absolutnie nie przeszkadzał mi brak wyróżnienia dialogów postaci, ponieważ po kilkudziesięciu stronach już wiedziałam czego mogę się spodziewać.

Styl pisania Petry Soukupovej nie każdemu przypadnie do gustu, ale jestem pewna, że będzie mieć swoich wiernych fanów wśród polskiego odbiorcy. Głównie za wartość, którą przedstawia drugiego dno jej książek. Z pozoru lekka powieść obyczajowa jak "Pod śniegiem", przy bliższym poznaniu okazuje się niezwykle drobiazgowym rozłożeniem na łopatki prawie całej rodziny. Dlaczego prawie? Bo mamy perspektywę dzieci oraz matki, zabrakło mi spojrzenia na cały obraz z punktu widzenia ojca oraz męża jednej z sióstr. Dopełniłoby to tej psychologicznej warstwy, ale nie było konieczne od strony fabularnej, zatem to pominięcie jest w pełni zrozumiałe.

Recenzję "Bercik i niuniuch" znajdziecie tutaj.

„Możliwe, że istnieje jakaś kraina, gdzie idzie się po śmierci, i że ludzie i koty mają tam różne ciekawe przygody.” [s. 297]

Book Tour z "Brunatną kołysanką" - wyniki >

< Z Mają Lidią Kossakowską o wykopaliskach, wspólnym pisaniu z mężem i kreacji Lucyfera

© Żukoteka - recenzje książek
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci