Menu

Żukoteka - recenzje książek

Żuk czyta książki

Prawdziwy mistrz szaleństwa i pięknego języka czyli w góry szaleństwa z H. P. Lovecraftem

zukoteka

Lovecrafta albo się lubi, albo nigdy więcej nie rusza się jego twórczości. Mistrz budowania napięcia i tworzenia niesamowitego klimatu, w którym każde słowo zwiększa adrenalinę bardziej niż potwór wyskakujący na nas zza rogu następnej strony. Nie bez powodu utwory Lovecrafta wracają do żywych pod różnymi postaciami, to po prostu kawał solidnej literatury grozy.

W górach szaleństwa i inne opowieści Lovecraft

Do Lovecrafta przymierzam się od lat i jakoś nigdy nie było okazji. Tym razem dzięki uprzejmości wydawnictwa Zysk i S-ka w końcu zrealizowałam swoje wieloletnie zamierzenie. Muszę przyznać, że nie bez powodu Lovecrafta uznaje się za genialnego prekursora niesamowitych opowieści (ang. weird fiction), ponieważ umie stworzyć klimat pełen niepokoju. "W górach szaleństwa i inne opowieści" to aż siedemnaście opowieści mrożących krew w żyłach. Zalecam ostrożne dawkowanie.

„Zapomniane miasto” pisane w pierwszej osobie daje odczuć namacalny strach człowieka, który mimo ostrzeżeń wszedł w jego objęcia. Tak, objęcia. Bo miasto ulega tutaj silnej personifikacji i w wielu sytuacjach wydaje się myśleć i odczuwać emocje. Lovecraft wie, jakich słów używać, aby wprowadzić czytelnika w nastrój niepokoju i podskórnie odczuwanej grozy.

„Model Pickmana” to moje ulubione opowiadanie Lovecrafta, bo jest unikatowe. Zamiast charakterystycznej, pierwszoosobowej narracji, mamy monolog opowiadający historię człowieka nazwiskiem Pickman. Nawet w takiej formie Lovecraft umiał zatrzymać w słowach grozę, strach i idealnie skonstruował monolog, aby napięcie nie opadło aż do samego końca. Pickman jako genialny malarz zostaje przedstawiony jako ekscentryczna istota, trochę nie z tego świata. Maluje bowiem tak drastyczne i miażdżące wszelkie granice obrazy, że ciężko przypisać mu jakiekolwiek cechy człowieczeństwa, oprócz wyglądu.

„Coś na progu” ma wyjątkowy początek, który od razu sugeruje, że mamy do czynienia z mocnym i groteskowym absurdem. Tutaj Lovecraft raczy nas odpychającymi opisami i bardzo szczegółowo zanurza się w ludzką psychikę. Dodatkowo forma listu sprawia, że utwór jest jeszcze bardziej przekonujący.

„Gdy dotarłem do miasta pogrążonego w ciszy i spokoju bezkresnego snu, spojrzało na mnie lodowato w promieniach zimnego księżyca, na przekór dziennemu żarowi pustyni.” [s. 26]

Fenomen Lovecrafta

Od dzieciństwa miał szerokie zainteresowania, a  matka chętnie spełniała jego zachcianki. Wcześnie zafascynowała go mitologia rzymska i grecka, a z dodatkiem astronomii wytworzyła u Lovecrafta pewność, że kosmos jest nieskończenie ogromny, a my jesteśmy tylko jego niewielkimi okruszkami.

Weird fiction, termin stworzony przez Sheridana Le Fanu i spopularyzowany przez Lovecrafta, to utwory pełne lęku, który wynika z rosnącego w czytelniku niepokoju. Łączy w sobie elementy horroru oraz fantastyki. Twórczość Lovecrafta wpisuje się w ten podgatunek idealnie i ma ona swoich wiernych fanów. Nie bez powodu nazywany jest także „dżentelmenem z Providence”, bowiem używany przez niego język jest finezyjny i dopracowany do małego szczegółu.

To stworzenie mitologii Cthulhu jest prawdziwą przyczyną sławy opowiadań i powieści Lovecrafta. Czemu? Bo jest idealną bazą dla twórczości innych, co skutecznie udowodniło wielu pisarzy, którzy bazowali na jego opowieściach. Wielcy Przedwieczni są na tyle uniwersalni, że ta mitologia może żyć i straszyć po wsze czasy.  

Mitologia Cthulhu

Cthulhu jest jednym z Wielkich Przedwiecznych, czyli istot powstałych przed wiekami w kosmosie.  Kim są Wielcy Przedwieczni dowiadujemy się z zakazanej księgi Necronomiconu, która jest wielokrotnie wspominana w różnych opowiadaniach Lovecrafta. Wielu ludzi usiłowało udowodnić jej istnienie, to symbol niedoścignionego jak Złoty Pociąg, którego ciągle nie mogą odnaleźć.

W opowiadaniu „Zew Cthulhu”, które znajduje się w zbiorze opowiadań „W górach szaleństwa i inne opowieści”, mamy motyw sennych koszmarów. Owe nocne zmory były przekleństwem samego Lovecrafta, który wielokrotnie cierpiał na problemy ze snem i nerwice. Kult Cthulhu zasila nie tylko literaturę, ale także muzykę oraz gry: karciane, fabularne i komputerowe. Wdzięczny i jednocześnie przerażający temat nadaje się idealnie do zasilenia ludzkiego mózgu falą adrenaliny, której właśnie w rozrywce szukają.

Polecam niemy czarno-biały film z napisami „The call of Cthulhu” – zobaczcie trailer

„Przedstawiała potwora o niewyraźnych antropoidalnych kształtach, głowie ośmiornicy i twarzy pełnej macek, tułowiu gąbczastym i pokrytym łuskami, ogromnych szponach na przednich i tylnych łapach i długich wąskich skrzydłach z tyłu.” [s. 134]

Opowiadania były przekładane przez różnych tłumaczy, ale podczas lektury nie zauważałam różnic i, jeśli były, to nie były odczuwalne dla odbiorcy, co jest ogromną ich zaletą. Druga niewątpliwa przyjemność, która spotyka czytelnika, to przecudowna oprawa i złożenie książki. Twarda okładka sprawi, że książka przez długi czas wytrzyma na półce, a także nie będzie się szybko niszczyć podczas częstego używania. Polecam czytać maksymalnie jedną opowieść dziennie. Lovecraft w dużych ilościach może być groźny i męczący, bo to nie jest lekka literatura.

Podsumowując, w książce „W górach szaleństwa i inne opowieści” każdy fan literatury grozy znajdzie coś dla siebie. Nie każdemu wszystkie opowiadania się spodobają, ale niejednokrotnie przestraszą. Nie oczywistą grozą, lecz odpowiednim budowaniem napięcia i zarysowaniem klimatu. Ot, cały Lovecraft.

 5b1d071c622d3bb26b6c26a80d80534e

fot. http://lovecraft.wikia.com/wiki/Cthulhu

Recenzję książki „W ciemnym zwierciadle”, która przynosi skojarzenia z Lovecraftem znajdziecie tutaj.

 

W poszukiwaniu iwentu podczas lektury "Hel 3" Jarosława Grzędowicza >

< Pociągiem w drodze do Królestwa za mgłą z Zofią Posmysz

© Żukoteka - recenzje książek
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci