Menu

Żukoteka - recenzje książek

Żuk czyta książki

[PRZEDPREMIEROWO] Koniec świata nadchodzi w zastraszająco powolnym tempie

insidethefire

Podobno na początku była ciemność, a Duch Boży unosił się nad wodami. Tak przynajmniej głosi wersja oficjalna, ale to gówno prawda: na początku zawsze jest ból, a potem przychodzi jeszcze więcej bólu. [s. 274]

komornikbanner300x250

I na Ziemi pojawili się Wysłannicy Pana. Przynieśli ze sobą ból, cierpienie i niewypowiedziane przerażenie. Z drugiej strony zawitały istoty Rewersu, które chowając się w cieniu czyhały na swoje ofiary. I w zasadzie ciężko odróżnić jednych od drugich. Wszyscy po prostu chcą nas zabić.

Zek, a właściwie Ezekiel, miał kiedyś inne życie. Ale to było ileś snów temu. Pozostała po nim okrutna prawda, która nawiedza go podczas każdej Regeneracji. O tym życiu musiał zapomnieć, aby przeżyć Apokalipsę. Przyjął nową profesję, bo w zasadzie jaki miał wybór? Nie odmawia się Wysłannikowi. Jego twardy charakter pozwala mu przetrwać mimo ciągle nadbiegających sprzeczności i uciekających dłużników. Zek od samego początku jest bohaterem, któremu się mocno kibicuje i życzy jak najlepiej, a jednocześnie tak cholernie mocno współczuje mu się tego wszystkiego co musi przejść. Życie Komornika nie jest usłane różami. Bo cóż może zabrać Komornik, gdy dobra materialne straciły znaczenie?

Celem i sensem twego istnienia, Ezekielu, nie jest wspomaganie pasywów. Masz doprowadzić do jak najszybszego zbilansowania aktywów, a nie pogłębiania zadłużenia. [s. 172]

Klimat postapokaliptyczny

Michała Gołkowskiego znam z wojskowego reżimu „Stalowego szczura” i już wtedy wiedziałam, że na pewno wrócę do jego twórczości. „Komornik” jest trochę jak książki z cyklu S.T.A.L.K.E.R., tyle że tutaj bohater nie jest skurwysynem z wyboru, a konieczności. W końcu w czasie Apokalipsy jakoś trzeba przetrwać (to mi się żarcik udał). Gołkowski gustuje w klimatach postapo i wychodzi mu to bardzo przekonująco, co dla mnie jest najważniejsze jeśli chodzi o ten podgatunek literacki. W „Komorniku” stworzył wiarygodny świat PO, który z łatwością można sobie wyobrazić i nie jest on tak stricte nierealny jak to czasem bywa. Apokalipsa się po prostu nie udała. I jej scenariusz jest na bieżąco modyfikowany – a nuż może ktoś wpadnie na jakiś lepszy pomysł wykończenia perfidnie nieumierającej ludzkości. Jak przeczytacie „Komornika” to dowiecie się więcej szczegółów naszej długo trwającej zagłady. Zrozumiecie też, dlaczego „Bóg zapłać” jest bardzo niepożądaną gratyfikacją.

- Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i przenajświętsza Maryja zawsze Dziewica. – pokiwałem poważnie głową, po czym profilaktycznie jebnąłem go kolbą w ryj, a potem poprawiłem zawodowym kopem w brzuch. [s. 275]

Zabawa sprzecznościami

Autor bawi się kontrastami. Zek jest głównym bohaterem, który teoretycznie przywykł do zła dziejącego się wokół, ale momentami nawet on jest mocno zdziwiony i nieco przerażony. Tylko po to, aby za chwilę stać się kompletnie oszołomionym otaczającym go światem (sytuacja ze Sfinksem chociażby). Gołkowski dawkuje odbiorcy informacje o świecie postapo. Każdy rozdział zwiększa wiedzę na temat zastanej rzeczywistości i zaspokaja tylko odrobinę zżerającej czytelnika ciekawości. Sprytny zabieg bardzo dobrze rozkładający akcję fabularną, która została umiejętnie podzielona na odpowiednio małe części (podobnie było w „Stalowych szczurach”).

Patrzyłem z nieskrywaną fascynacją na leżące przede mną monstrum, które leniwie poprawiło się w swym legowisku, przekręciło na drugi bok i skrzyżowało łapy, opierając na łokciach. [s. 135]

Kreacje potworów

Owszem, potworów. Ani jedna, ani druga strona nie ma stworzeń czysto dobrych (no, może Stratilata z jego upodobaniem do luksusów jest tutaj nielicznym wyjątkiem). To, co udało się stworzyć autorowi w tej powieści, rozbroiło mnie zupełnie. Cherubinek jako latająca, wyjątkowo zidiociała głowa słodkiego aniołka, która pluje ogniem i nie mieści się w drzwiach. Wizja ta powaliła mnie na kolana. Sfinks, który nie był sfinksem, i jego „szszszurrr" wielkimi jak ludzka głowa łapami (zrozumiecie jak przeczytacie, nie chcę psuć efektu) doprowadziło mnie do łez ze śmiechu. Kreacja Nefilima też była intrygująca, a wejście miał adekwatne do swoich rozmiarów, choć stworów Rewersu nie umiem sobie tak dobrze wyobrazić, jak Wysłanników. Niemniej jednak ich pojawieniu się na łamach powieści zawsze towarzyszy odpowiednio wykreowany klimat, którego nie da się pomylić z niczym innym.

W piątek o 18 w Warszawie jest spotkanie autorskie z Michałem. Wpadajcie!

P.S. Michał Gołkowski – Ty łykałeś tran, ja musiałam go pić!

A kiedy przyjdzie także po mnie

Zegarmistrz światła purpurowy

By mi zabełtać błękit w głowie

To będę jasny i gotowy

Spłyną przeze mnie dni na przestrzał

Zgasną podłogi i powietrza

Na wszystko jeszcze raz popatrzę

I pójdę nie wiem gdzie na zawsze

Michał Gołkowski krótko o serii S.T.A.L.K.E.R.

Michał Gołkowski o kulisach „Stalowych szczurów”.

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Uleczkaa3] *.sinusnet.pl

    Recenzja brzmi bardzo zachęcająco...:)

  • Gość: [Żukoteka] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Ciesze się - powinna, bo "Komornik" jest naprawdę godną polecenia pozycją :)

© Żukoteka - recenzje książek
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci